Prezydent Krakowa, drugiego co do wielkości miasta w Polsce, w przyszłym miesiącu stanie przed referendum w sprawie odwołania po tym, jak komisja wyborcza potwierdziła, że petycja wzywająca do jego potencjalnego usunięcia zebrała wystarczającą liczbę podpisów mieszkańców, aby była ważna.
Aleksander Miszalski, który ze swojej pięcioletniej kadencji burmistrza sprawował niespełna dwa lata, wywodzi się z centrowej partii Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska. Referendum będzie zatem poważnym sprawdzianem średniookresowym dla koalicji rządzącej w rzadkim roku, w którym nie odbędą się żadne wybory krajowe.
Kampania na rzecz referendum zyskała silne wsparcie ze strony dwóch głównych partii opozycji narodowej, narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS) oraz skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacja).
Referendum w sprawie podręcznika Miszalskiego z urzędu Krakowa. Podana data#PAPinformacje https://t.co/YR6Gb9zXEE
— Polska Agencja Prasowa/Polska Agencja Prasowa (PAP) (@PAPinformacje) 7 kwietnia 2026 r
Twórcy referendum, twierdząc, że jest ono bezpartyjne, zarzuca Miszalskiemu nadzorowanie rosnącego zadłużenia gmin, kumoterstwo przy nominacjach i politykę faworyzującą deweloperów, którzy wspierali jego kampanię.
Krytykowali także wprowadzenie na początku tego roku nowej „strefy czystego transportu”, która zakazuje wjazdu do miasta starszym, bardziej zanieczyszczającym środowisko samochodom, a także rosnące koszty transportu publicznego, wywozu śmieci i parkowania.
W styczniu złożyli do Krajowego Biura Wyborczego (KBW) zawiadomienie o zamiarze ubiegania się o referendum. Następnie rozpoczęli zbieranie podpisów mieszkańców popierających tę ideę.
Aby doszło do referendum, musieli uzyskać poparcie co najmniej 10% zarejestrowanych w Krakowie wyborców, co oznaczało 58 355 podpisów. Ponieważ jednak podczas weryfikacji część podpisów zawsze zostaje unieważniona, organizatorzy postawili sobie za cel zebranie co najmniej 120 tys.
📌 PUNKTY ZBIÓRKI PODPISÓW pod referendum o złożenie wniosku przez prezydenta Krakowa!
Jeśli uważasz, że Kraków powinien być objęty lepszym zarządzaniem — przyjdź i podpisz! ✍️
Każdy podpis ma znaczenie. Aby realne działanie, nie narzekało!✅ Harmonogram zbiórek (Kraków):
📍 30.01 (piątek),… pic.twitter.com/zURjN3YqEJ— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) 30 stycznia 2026 r
Ostatecznie udało się zebrać prawie 134 tys., które w marcu przekazano komisji wyborczej do weryfikacji. W zeszłym tygodniu organizatorzy ogłosili, że po sprawdzeniu prawie 80 000 podpisów osiągnęli już wymaganą liczbę ważnych podpisów.
Przedstawicielka KBW w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło potwierdziła dziś, że 24 maja odbędzie się referendum w sprawie pozostawienia burmistrza, a także odwołania całej rady miejskiej, czego domagali się składający petycję.
Aby referenda były ważne, musi w nich wziąć udział co najmniej trzy piąte liczby osób, które głosowały za wyborem burmistrza i rady. W referendum burmistrza oznacza to frekwencję 158555 potrzeba wyborców, a w referendum samorządowym potrzeba ich ok. 179 792 – zauważa Polska Agencja Prasowa (PAP).
Jeżeli warunek frekwencji zostanie spełniony, o wyborze decyduje zwykła większość głosów za utrzymaniem lub odwołaniem burmistrza i rady. Jeśli zostaną odwołani, odbędą się nowe wybory.
Dzisiejszą wiadomość z radością przyjął główny rywal Miszalskiego, Łukasz Gibała, który o włos przegrał w drugiej turze wyborów na burmistrza w 2024 roku z 49% do 51% Miszalskiego.
„24 maja wielka bitwa o Kraków (odbędzie się)” – pisał, wzywając „mieszkańców do odzyskania swojego miasta” od „struktur partyjnych kontrolowanych z Warszawy”.
Było to nawiązaniem do faktu, że Miszalski jest postrzegany jako osoba blisko spokrewniona z Tuskiem i rządem krajowym. Przed wyborem na prezydenta pełnił funkcję posła do parlamentu krajowego reprezentującego Kraków.
W tym roku po raz pierwszy od 2022 roku nie przeprowadza się wyborów ogólnokrajowych, co czyni krakowskie referenda kluczowym średniookresowym sprawdzianem poparcia dla partii Tuska, która generalnie radzi sobie dobrze w dużych, bardziej liberalnych miastach Polski, i szansą dla opozycji na zadanie ciosu KO.
24 maja wielka bitwa o Kraków. Czy mieszkańcy odzyskali swoje miasto? Z jednej strony sterowanej z warszawskiej struktury partyjnej, az drugiej zwykli mieszkani, którzy masowo podpisywali się pod referendum. Z jednej strony partyjni kolesie, którzy mają po 4-5 posad publicznych, az… pic.twitter.com/ZFHdLWgTi7
— Łukasz Gibała (@LukaszGibala) 7 kwietnia 2026 r
Sam Miszalski wezwał dziś krakowian do bojkotu referendum i osądzania go po zakończeniu kadencji w 2029 roku.
„Chcę ponosić odpowiedzialność za rezultaty mojej pracy na rzecz mieszkańców Krakowa” – zadeklarował, ale dodał, że inwestycje jego administracji w transport, szkoły i przestrzeń publiczną „wymagają czasu i konsekwencji”, aby przyniosły efekty.
„Jeśli więc uważacie, że powinienem dokończyć swoją kadencję, w dniu referendum pozostańcie w domu” – poradził. „Niska frekwencja w referendum i wysoka frekwencja w dniu wyborów (w 2029 r.) będzie naszym zwycięstwem”.
Od pierwszego dnia stosowania wystąpił jasno – być potrzebny do rozpatrzenia skutków mojej pracy dla Krakowian.
Obecnie prowadzimy w Krakowie wiele zmian: inwestycje w transporcie, bezpieczeństwo, obecność.
To proces, który wymaga czasu i stosowania.
Wierzę, że… pic.twitter.com/g2LX0pIlOK
— Aleksander Miszalski (@Miszalski_) 7 kwietnia 2026 r
W odpowiedzi na kampanię referendalną Miszalski zabiegał już o zmianę niektórych niepopularnych polityk. Obiecał przywrócenie bezpłatnego parkowania w niedziele, ograniczenie podwyżek cen komunikacji miejskiej i poluzowanie zasad strefy czystego transportu.
Burmistrz prowadzi także akcję „Ławka Dialogu”, w ramach której siada i rozmawia z mieszkańcami różnych części miasta.
„W sferze publicznej narosło tak wiele mitów, kłamstw i manipulacji, że nie zawsze da się na nie odpowiedzieć plakatem, wpisem w mediach społecznościowych czy biuletynem” – powiedział Miszalski Gazety Wyborczej. „Czasami trzeba wyjaśnić pewne kwestie mieszkańcom osobiście.”
Zintensyfikował także produkcję miejskiego biuletynu Kraków.pl i zaczął dostarczać go bezpośrednio do domów. Krytycy zarzucają mu jednak, że wielomilionowe fundusze miejskie przeznacza na sianie „propagandy” mającej na celu wzmocnienie jego własnego stanowiska.