Cztery organizacje pozarządowe, w tym Amnesty International i Helsińska Fundacja Praw Człowieka, wyraziły zaniepokojenie zwolnieniem wysokiej rangi urzędnika z departamentu premiera ds. równego traktowania wkrótce po porodzie, twierdząc, że może to stanowić dyskryminację.
Sprawa dotyczy Mileny Adamczewskiej-Stachury, zastępcy dyrektora oddziału, która w czerwcu przebywała na zwolnieniu lekarskim, we wrześniu urodziła, a w październiku została zwolniona. O jej sprawie po raz pierwszy poinformował w zeszłym miesiącu serwis informacyjny Wirtualna Polska.
Adamczewska-Stachura twierdzi, że została zwolniona z pracy z powodu przebywania na urlopie rodzicielskim i zauważa, że nie znalazła uzasadnienia tej decyzji. Nazwała to posunięcie naruszeniem praw pracowniczych, które „nosi znamiona dyskryminacji ze względu na płeć”, dodała, że „nie było żadnych zastrzeżeń” co do jej wyników.
Jednak kierująca tym departamentem Katarzyna Kotula jako pełnomocnik rządu ds. równości kwestionuje tę wersję. Utrzymuje, że Adamczewska-Stachura nie została zwolniona, zachowuje pełnię praw pracowniczych i w każdej chwili może wrócić do pracy.
Departament Nierównego Leczenia. Pracownica na macierzyńskim aktualizowana z KPRMhttps://t.co/BXMYXxgLXV
— Wirtualna Polska (@wirtualnapolska) 20 marca 2026 r
Zgodnie z polskim prawem mianowani urzędnicy mogą zostać w każdej chwili odwołani przez organ, który ich powołał. Jednak fakt, że kobieta została wypuszczona wkrótce po porodzie przez urząd rządowy, którego zadaniem jest walka z dyskryminacją i promowanie równości, budzi wątpliwości etyczne i prawne.
Prawnik pracy powiedział Wirtualnej Polsce, że choć zwolnienia są co do zasady „prawnie dopuszczalne”, to należy je oceniać w kontekście. Wyjaśniła, że zwolnienie z pracy na podstawie korzystania przez pracownicę z praw macierzyńskich byłoby przykładem bezprawnej dyskryminacji.
Adamczewska-Stachura podała, że w otrzymanym piśmie w sprawie zwolnienia wskazano, że okres wypowiedzenia rozpocznie się w momencie upływu urlopu rodzicielskiego, a po upływie okresu wypowiedzenia nastąpi rozwiązanie jej stosunku pracy.
Jej stanowisko poparły obecnie cztery organizacje: Amnesty International Polska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka (HFPC), Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA) i Miłość Nie Wyklucza (MNW).
W piśmie argumentowali, że zwolnienie „może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, macierzyństwo i wykonywanie praw rodzicielskich” i „jest bezpośrednio związane z urodzeniem dziecka przez kobietę i w konsekwencji przebywaniem na urlopie macierzyńskim”.
„Uważamy, że instytucja powołana do dbania o równość powinna być wzorem do wdrażania tych wartości w swoich strukturach” – dodali i zażądali, aby rząd podjął działania mające na celu wyjaśnienie sprawy i roli w niej Kotuli.
„Rażące przypadki dyskryminacji” w kancelarii premiera. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Amnesty International Polska biją na alarmhttps://t.co/LuJNuuAuYz pic.twitter.com/mDaCcXtyvH
— Wirtualna Polska (@wirtualnapolska) 1 kwietnia 2026 r
W lipcu sama Kotula straciła poprzednie stanowisko ministra ds. równości w wyniku zmian w rządzie. Została wówczas pełnomocnikiem ds. równości. Jest wybitną postacią Lewicy, młodszej partnerki w koalicji rządzącej premiera Donalda Tuska.
Przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna-Maria Żukowska stanęła w obronie Kotuły, twierdząc, że „nie ma ona wpływu na decyzje kadrowe” w Kancelarii Premiera i dodała, że dymisja jest konsekwencją „marginalizacji” polityki równego traktowania przez rząd.
Lewica zdobyła 8,6% głosów w wyborach parlamentarnych w 2023 r. i dołączyła do rządu Tuska z obietnicami wzmocnienia praw kobiet, pracowników i osób LGBT.
Szanowny Panie Redaktorze,
Informacje zawarte w artykule wprowadzającym charakter błędu.
Osoba pełniąca funkcję zastępcy dyrektora w Departamencie ds. Równego Traktowania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie zostało zwolnione, a jej stosunek pracy nie został…— Katarzyna Kotula (@KotulaKat) 20 marca 2026 r
Źródło głównego zdjęcia: Mart Production / Pexels