Polska krytykuje dyrektora Państwowego Instytutu Historii Ukrainy za bagatelizowanie masakr II wojny światowej

2026-02-11

Państwowy Instytut Pamięci Narodowej (IPN) skrytykował szefa swojego ukraińskiego odpowiednika po tym, jak nazwał on rzeź wołyńską, w której z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 000 Polaków, wpisując się w „wielką polską narrację”.

Stwierdził też, że są one postrzegane na Ukrainie jako „lokalny epizod historyczny” i zasugerował, że nie stanowią one ludobójstwa, jak uważa Polska.

Spór stanowi najnowszy epizod w długotrwałym sporze dotyczącym oceny historii masakr, do których doszło podczas II wojny światowej. Kwestia ta regularnie powoduje napięcia między dwoma skądinąd bliskimi sojusznikami, chociaż w ostatnim czasie można również zaobserwować postęp na drodze do pojednania.

We wtorek dziennik „Ukraińska Prawda” opublikował obszerny wywiad z Oleksandrem Alferowem, który w czerwcu ubiegłego roku został mianowany szefem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINM). Jednym z tematów, o którym szeroko mówił, była rzeź wołyńska.

Zapytany, czy jest szansa na usunięcie tej kwestii z debaty politycznej i pozostawienie jej do dyskusji naukowcom, Alfierow stwierdził, że jest to „niestety mało prawdopodobne”, ponieważ „tragedia wołyńska jest jednym z mitów państwowych w Polsce”.

Potem zdawał się poprawiać, twierdząc, że „nie jest to mit, ale jeden z kluczowych elementów wielkiej polskiej narracji”.

Natomiast „dla większości Ukraińców to tylko lokalny epizod historii, bo to było tylko na Wołyniu, a Polacy, którzy wyjechali, osiedlili się później w całej Polsce” – wyjaśnił Alferow. Wołyń to historyczny region położony na terenach dzisiejszej północno-zachodniej Ukrainy, południowo-wschodniej Polski i południowo-zachodniej Białorusi.

Podczas rzezi wołyńskiej Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), formacja partyzancka wciąż wychwalana przez wielu na dzisiejszej Ukrainie, zabijała etnicznych Polaków na terenach, na których UPA chciała być częścią państwa ukraińskiego.

Większość ofiar stanowiły kobiety i dzieci, a masakry często dokonywano ze szczególną brutalnością. Polska oficjalnie uznała ten epizod za ludobójstwo. Ukraina odrzuca jednak tę nominację.

W wywiadzie Alfierow wskazał na badania historyczne, z których wynika, że ​​„w tym konflikcie (z Polakami) zginęło także ponad 28 tys. Ukraińców”. Następnie zapytał: „Czy te wydarzenia można nazwać ludobójstwem, jeśli ofiary są po obu stronach?”

Później we wtorek polski IPN, instytucja państwowa zajmująca się dokumentowaniem historii Polski podczas drugiej wojny światowej i powojennych dziesięcioleci narzuconych przez Moskwę rządów komunistycznych, stwierdził, że komentarze Alferowa były „oburzające”.

„Ludobójstwo na Wołyniu jest faktem udokumentowanym, którego nie da się unieważnić językiem narracji, relatywizacji czy kalkulacji politycznej” – napisano w IPN.

„Skala przestępstwa nie przestaje być przestępstwem tylko dlatego, że miała miejsce na określonym terytorium” – kontynuowali. „Ponad 100 000 zamordowanych obywateli Polski – głównie kobiet, dzieci i osób starszych – to nie «epizod», ale jedno z największych ludobójstw ludności cywilnej w XX-wiecznej Europie”.

IPN stwierdził także, że niepokojący jest także fakt, że „współczesne państwo ukraińskie buduje elementy swojej tożsamości na kulcie osób i organizacji odpowiedzialnych za te zbrodnie, odrzucając fakty zapisane w publicznie dostępnych źródłach historycznych”.

W ostatnich latach można było zaobserwować kroki w kierunku pojednania między Polską a Ukrainą w związku z historią II wojny światowej. W ważnym, symbolicznym momencie ówcześni prezydenci obu krajów, Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski, w 2023 roku wspólnie uczcili 80. rocznicę masakr.

W zeszłym roku Ukraina zniosła także zakaz ekshumacji ofiar masakr, z których według szacunków dziesiątki tysięcy osób pozostają pochowane w nieoznakowanych masowych grobach.

W wywiadzie Alfierow stwierdził, że „jest pewien, że po wydaniu zgody na ekshumację temat z czasem zostanie uciszony”. Powiedział, że Ukraina „okazała przyzwoitość, udzielając pozwolenia” na przeprowadzenie ekshumacji.

Jednak w odpowiedzi na jego uwagi polski IPN przestrzegł, że „prawdziwe pojednanie może opierać się jedynie na prawdzie”, w tym na „jednoznacznym potępianiu przez państwo ukraińskie sprawców rzezi wołyńskiej”.

Spór wokół masakr ma charakter nie tylko symboliczny. W 2024 roku polski wicepremier powiedział, że Polska nie pozwoli na przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej, dopóki oba kraje nie „rozwiążą” sporów w sprawie Wołynia.

Stanowisko to wyraził także w ubiegłym roku obecny prezydent Karol Nawrocki, gdy podczas kampanii prezydenckiej stwierdził, że „obecnie nie widzi Ukrainy w UE ani w NATO, dopóki nie zostaną rozwiązane ważne dla Polski kwestie cywilizacyjne”.

W zeszłym roku rząd ukraiński skrytykował plany Polski dotyczące ustanowienia nowego święta narodowego upamiętniającego ofiary masakr, stwierdzając, że pomysł ten „jest sprzeczny z duchem dobrosąsiedzkich stosunków”.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.