Sąd uznał, że zniesławienie przez Kaczyńskiego przeciwnika politycznego podczas śledztwa Pegaza „nie jest społecznie szkodliwe”

2026-01-29

Sąd potwierdził, że lider opozycji Jarosław Kaczyński zniesławił politycznego rywala, uzasadniając użycie przeciwko niemu oprogramowania szpiegującego Pegasus, twierdząc, że dopuścił się on „odrażających zbrodni”. Uznał jednak, że przestępstwo „nie jest szkodliwa społecznie” i w związku z tym umorzył sprawę.

Polityk, przeciwko któremu Kaczyński skierował oskarżenie, Krzysztof Brejza, oświadczył, że orzeczenie „niezrozumiały” i zapowiedział, że złoży od niej odwołanie.

W zeszłym roku większość rządu w parlamencie głosowała za pozbawieniem Kaczyńskiego immunitetu przed postępowaniem o zniesławienie wszczętym przeciwko niemu przez Brejzę, posła z centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO), głównej partii rządzącej w Polsce.

Sprawa przeciwko Kaczyńskiemu dotyczy zeznań, jakie złożył w sejmowym śledztwie w sprawie wykorzystania oprogramowania szpiegującego Pegasus za czasów byłego rządu PiS. PiS zarzucano, że wykorzystuje to narzędzie do inwigilacji przeciwników politycznych, a nie osób rzeczywiście podejrzanych o popełnienie przestępstwa.

Jednym z celów był Brejza, którego telefon był podsłuchiwany w 2019 r., kiedy prowadził kampanię wyborczą do parlamentu KO. Część materiałów pobranych z jego urządzenia wyciekła następnie do państwowej telewizji TVP, która była wówczas rzecznikiem rządu PiS i została opublikowana.

Zapytany o tę kwestię w sejmowym śledztwie Pegasus Kaczyński odpowiedział, że inwigilacja Brejzy miała na celu „pokazanie opinii publicznej, że prominentny polityk opozycji popełnia bardzo poważne i odrażające przestępstwa” – podaje Gazety Wyborczej.

Jednak Brejza nigdy nie został oskarżony, a tym bardziej skazany za żadne przestępstwo. Złożył więc sprawę przeciwko liderowi PiS na podstawie art. 212 polskiego kodeksu karnego, który uznaje zniesławienie za przestępstwo zagrożone karą do roku więzienia.

We wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia ogłosił, że umorzył sprawę przeciwko Kaczyńskiemu, uznając, że pomimo jego słów mających charakter zniesławienia, „nie są społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym dopuszczalne normy odpowiedzialności karnej”.

Kaczyński”miał świadomość, że p Brejza nigdy nie był karany ani postawiono zarzuty” – powiedział sędzia Tomasz Trębicki, cytowany przez dziennikarzy Dziennik Gazeta Prawna codziennie. „Nie powinien był publicznie twierdzić, że pan Brejza popełnił przestępstwo”.

Sędzia zauważył jednak, że aby ktoś został skazany za przestępstwo, należy wykazać, że jego działania były społecznie szkodliwe. W niniejszej sprawie próg ten nie został spełniony.

Trębicki argumentował także, że uwagi Kaczyńskiego należy rozumieć kontekstowo: nie były one „samodzielną tezą” przez niego przedstawioną, ale „twierdzeniem skonstruowanym w odpowiedzi na pytanie” zaprezentowanym podczas rozprawy śledczej.

Następnie prawnik Brejzy, Dorota Brejza, będąca jednocześnie jego żoną, nazwała orzeczenie sędziego „całkowicie niezrozumiałym na poziomie ludzkim” i zapewniła, że ​​złoży apelację. „Nie można (nie można pozwolić) dezinformować, kłamać ani wstrzykiwać jadu w przestrzeń publiczną”.

Tymczasem Krzysztof Brejza powiedział w TVN, że „słowa są o krok przed czynami” i podał przykład byłego partyjnego kolegi Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, który został zamordowany po tym, jak był regularnie oskarżany przez niektórych polityków i media o przestępstwa.

Kaczyński ani jego prawnicy nie skomentowali jeszcze wyroku. W środę rzecznik PiS Rafał Bochenek potwierdził doniesienia mediów, że Kaczyński przebywa obecnie w szpitalu i jest leczony z powodu nieokreślonej infekcji.

Po odsunięciu PiS od władzy w grudniu 2023 r. nowy rząd, koalicja pod przewodnictwem KO, wszczął szereg śledztw w sprawie wykorzystania Pegaza przez poprzednią administrację.

W 2024 r. ujawniono, że inwigilacją za pomocą Pegasusa objętych zostało około 600 osób, w tym niektórzy polityczni przeciwnicy PiS. W zeszłym roku lider KO i premier Donald Tusk ujawnił, że wśród osób zatrzymanych w inwigilacji znalazły się jego żona i córka.

Tymczasem w grudniu 2023 roku sąd nakazał TVP przeprosić Brejzę i zapłacić mu 200 000 złotych odszkodowania za opublikowanie prywatnych wiadomości pobranych z jego telefonu za pomocą Pegasusa.

Zdjęcia: Sławek Kasper/IPN (na licencji CC BY-SA 4.0)

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.