Współczynnik dzietności w Polsce, będący już jednym z najniższych na świecie, spadł do kolejnego rekordowo niskiego poziomu w 2025 r., pogłębiając obawy związane z kurczeniem się i starzeniem się populacji kraju, pomimo wieloletnich wysiłków rządu na rzecz zwiększenia liczby urodzeń.
GUS w nowej publikacji danych demograficznych za 2025 rok podał, że współczynnik dzietności, czyli średnia liczba dzieci, które rodzi kobieta w ciągu jej życia, spadł w ubiegłym roku do 1,068 z 1,099 w 2024 roku.
Liczba ta stanowi nieco ponad połowę poziomu odnotowanego w 1990 r. (1,991) i jest znacznie niższa od tak zwanej „stopy zastąpienia” – liczby niezbędnej, aby zapobiec zmniejszaniu się liczby ludności – która jest ogólnie definiowana jako 2,1.
Choć różne agencje stosują nieco odmienne metodologie obliczania współczynników dzietności, według Population Reference Bureau, organizacji pozarządowej z siedzibą w USA, tylko osiem krajów na świecie odnotowało niższy wskaźnik niż w Polsce wynoszący 1,1 w 2024 r.
Należą do nich Singapur, Tajlandia, Ukraina (wszystkie 1,0) i na ostatnim miejscu Korea Południowa (0,7). Dla Polski wskaźnik ten jest niższy od Japonii (1,2), kraju od dawna borykającego się z problemami demograficznymi, a także krajów Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, Wielka Brytania (1,4) i Francja (1,6).
Według wstępnych danych GUS w ubiegłym roku liczba urodzeń w Polsce spadła do nowego powojennego minimum wynoszącego 238 000, a liczba zgonów wyniosła 406 000. Był to 13. rok z rzędu, w którym w Polsce zmarło więcej osób, niż się urodziło.
Prognozy eksperymentalne opublikowane przez GUS w listopadzie wykazały, że populacja Polski, licząca obecnie około 37,3 mln, może do 2060 r. skurczyć się do 29,4 mln, czyli o 1,5 mln mniej niż oficjalna prognoza z 2023 r.
W kwietniu Urząd Statystyczny Unii Europejskiej Eurostat również zrewidował w dół swoje długoterminowe prognozy demograficzne dla Polski. Obecnie oczekuje, że do 2100 r. liczba ludności zmniejszy się o 32%, do 25,6 mln, w porównaniu z prognozą opublikowaną trzy lata wcześniej na poziomie 29,5 mln.
Z nowej symulacji przeprowadzonej przez państwowy urząd statystyczny, która zakłada utrzymanie się obecnego rekordowo niskiego poziomu urodzeń, liczba ludności Polski może spaść jeszcze bardziej niż wcześniej prognozowano.
Do 2060 r. liczba ludności spadnie do 29,4 mln z obecnych 37,4 mln https://t.co/ewhEYpj8gP
Pogarszająca się sytuacja demograficzna w Polsce od lat jest w centrum debaty publicznej, a różne rządy starają się rozwiązać ten problem. Jednak szereg zachęt państwowych – od podniesienia zasiłku na dziecko po wznowienie finansowania zapłodnienia in vitro – nie powstrzymał spadku demograficznego.
Analitycy twierdzą, że brak bezpieczeństwa ekonomicznego, ograniczony dostęp do niedrogich mieszkań i restrykcyjne prawo aborcyjne przyczyniają się do niechęci młodych Polaków do posiadania dzieci.
Imigracja częściowo złagodziła skutki spadku liczby ludności, a Polska odnotowała jeden z najwyższych napływów migracyjnych w Unii Europejskiej. ZUS ostrzega jednak, że „nierealistyczne” jest założenie, że migracja będzie na tyle wysoka, aby przeciwdziałać spadkowi demograficznemu.
Według nowej prognozy Eurostatu do roku 2100 liczba ludności Polski spadnie o 32%.
Przewiduje, że populacja, obecnie około 37,5 miliona, spadnie do 25,6 miliona do 2100 roku. To prawie cztery miliony mniej niż prognozowano trzy lata temu https://t.co/1e2q3r1l2J