Polski prezydent i premier nie osiągają porozumienia w sprawie unijnych kredytów obronnych ze względu na potencjalne weto

2026-03-11

Po rzadkim wtorkowym spotkaniu obu stron zrzeszonych w opozycji prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk nie osiągnęli porozumienia w sprawie pożyczek Unii Europejskiej na kwotę prawie 44 miliardów euro (188 miliardów złotych) na wydatki obronne.

Tusk powiedział, że jego zdaniem Nawrocki zamierza zawetować rządowy projekt ustawy ułatwiającej otrzymanie środków z unijnego programu SAFE, choć prezydent zapewnia, że ​​nie podjął jeszcze decyzji.

Tymczasem Nawrocki skierował do parlamentu własny projekt ustawy, proponujący „suwerenną” alternatywę dla SAFE, ze środkami pochodzącymi z polskiego banku centralnego. Rząd twierdzi jednak, że w propozycji prezydenta brakuje konkretnych szczegółów dotyczących sposobu generowania pieniędzy.

W zeszłym miesiącu UE wydała ostateczną zgodę na przyjęcie przez Polskę 43,7 miliarda euro udziału w funduszach SAFE, czyli najwięcej wśród wszystkich państw członkowskich. Niedługo potem większość rządu w parlamencie przyjęła projekt ustawy ustanawiającej mechanizm przyjmowania i wypłacania pieniędzy przez Narodowy Bank Rozwoju (BGK).

Ustawa trafiła następnie do prezydenta, który ma czas do 20 marca na jej podpisanie, zawetowanie lub przesłanie do oceny Trybunałowi Konstytucyjnemu. Nawrocki wyraził obawy dotyczące SAFE, powtarzając obawy prawicowej opozycji, która namawiała go do zawetowania ustawy.

Ostrzegają, że fundusze spowodują, że Bruksela będzie miała większą kontrolę nad Polską, ponieważ UE może je wstrzymać w ramach tzw. mechanizmu warunkowości. Mówią też, że ponieważ środki muszą zostać wydane głównie w Europie, program może zaszkodzić stosunkom ze Stanami Zjednoczonymi.

Rząd podkreśla jednak, że środki te są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa Polski i pobudzenia krajowego przemysłu zbrojeniowego, ponieważ prawie 90% pieniędzy zostanie wydane w kraju. Mówi także, że pożyczki są udzielane na znacznie korzystniejszych warunkach, niż te, które w innym przypadku byłyby dostępne dla Polski.

W zeszłym tygodniu Nawrocki i prezes banku centralnego Adam Glapiński, również powiązany z opozycją, ogłosili własną alternatywę dla programu unijnego, którą nazwali „polskim SAFE 0%”, bo rzekomo nie zakładałby żadnych pożyczek ani spłat odsetek.

Obydwaj podali niewiele szczegółów na temat tego, jak plan miałby działać w praktyce, ale zasugerowali, że obejmowałby on transfer przez bank centralny zysków ze swoich rezerw złota do rządu w celu wykorzystania go na wydatki na obronność. Mówili, że będzie w stanie przekazać 185 miliardów złotych, co odpowiada unijnym funduszom SAFE.

W ramach swoich działań na rzecz „polskiego SAFE” Nawrocki zaprosił Tuska do omówienia planu. W poniedziałek premier potwierdził, że następnego dnia odwiedzi Pałac Prezydencki.

Jednak na kilka godzin przed spotkaniem Tusk poinformował, że rząd „otrzymał informację, że prezydent podjął już decyzję o zawetowaniu (unijnego) programu SAFE”.

Tymczasem, gdy obaj przywódcy zebrali się, kancelaria Nawrockiego ogłosiła, że ​​przedłożył parlamentowi do rozpatrzenia własną polską ustawę SAFE.

Projekt ustawy proponuje utworzenie w ramach BGK specjalnego Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który będzie finansował wydatki na obronność. Pieniądze pochodziłyby z zysków banku centralnego; kredyty, pożyczki i obligacje; oraz odsetki od depozytów i funduszy, zgodnie z projektem ustawy.

Minister obrony narodowej miałby przygotować wieloletni plan wydatków funduszu, pod warunkiem zatwierdzenia przez nowo utworzone organy składające się z przedstawicieli rządu i prezydenta.

Dane koalicji rządzącej od razu zwróciły jednak uwagę, że projekt ustawy nie precyzuje, w jaki sposób będą generowane pieniądze. Zauważają, że bank centralny, który już większość swoich zysków przekazuje do budżetu państwa, tak naprawdę od 2021 roku nie osiągnął zysku.

Wielu analityków finansowych również wyraziło sceptycyzm wobec tego pomysłu, twierdząc, że wydaje się on opierać na tworzeniu zysków na papierze w oparciu o wartość rezerw złota banku i stwarza ryzyko podważenia wiarygodności banku centralnego jako niezależnej instytucji.

Doradca prezydenta Leszek Skiba potwierdził na konferencji prasowej, że plan opierał się na „zarządzaniu złotem i walutami rezerwowymi, które pozwolą znacząco zwiększyć zysk (banku centralnego) i zakończyć lata strat w (jego) rocznych wynikach”.

We wtorek Glapiński w swoim poście w mediach społecznościowych podkreślał także, że bank centralny „zarobił i zgromadził na ten cel odpowiednie środki”. Obiecał, że w środę przedstawi dalsze szczegóły dotyczące przebiegu tego procesu.

W rozmowie z prasą po spotkaniu z Nawrockim Tusk nazwał propozycję prezydenta „BEZPIECZNYM zerowym złotem”, twierdząc, że nie oferuje ona „żadnych pieniędzy”, a jedynie „nową biurokrację i dziesiątki niepotrzebnych przepisów”.

Premier potwierdził także, że jeśli zgodnie z oczekiwaniami Nawrocki zawetuje ustawę o środkach UE SAFE, rząd ma „plan B”, który mimo wszystko pozwoliłby Polsce otrzymać pieniądze.

Rząd ostrzega jednak, że w takim scenariuszu nie będzie możliwe wydanie całości pieniędzy. Nie udało się np. wykorzystać miliardów złotych przeznaczonych na pozamilitarne wydatki związane z bezpieczeństwem (np. na straż graniczną czy służby bezpieczeństwa).

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.