Wysoki rangą przedstawiciel skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) wezwał, aby Polska zapłaciła jego krajowi 1,3 miliarda euro (5,5 miliarda złotych) w ramach odszkodowań za „współudział” w sabotażu gazociągów Nord Stream.
Jego żądanie – najnowsze z niedawnej serii antypolskich wypowiedzi przedstawicieli AfD – spotkało się w Polsce z gniewem, a jeden z ministrów rządu nazwał je „skandalicznym”.
1,3 miliarda euro sollten als Reparationszahlung für die Komplizenschaft der Nord-Stream Sprengung genügen. Meine erste Amtshandlung als Finanzminister wird sein, diese Forderungen gegenüber Polen geltend zu machen.
Wer zuletzt lacht, lacht am besten. 🇵🇱💙 https://t.co/hR5pScfuUG
— Kay Gottschalk (@gottschalkmdb) 21 stycznia 2026 r
W środę Kay Gottschalk, jedna z założycielek AfD, a obecnie jej rzecznik parlamentarny ds. finansowych, odpowiedziała na platformie społecznościowej X na post Dominika Tarczyńskiego, posła do Parlamentu Europejskiego z ramienia narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS).
Tarczyński, gorący zwolennik Donalda Trumpa, świętował, że „Niemcy dostały dzisiaj policzek od sił republikańskich”. Kontekst jego przesłania nie został wyjaśniony, ale mogło to być nawiązanie do groźby Trumpa nałożenia ceł na Niemcy w związku z kryzysem grenlandzkim.
Gottschalk napisał następnie: „€1,3 miliarda powinno wystarczyć na wypłatę reparacji za współudział w zamachu na Nord Stream. Moją pierwszą oficjalną czynnością jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń wobec Polski. Kto się śmieje ostatni, śmieje się najlepiej.”
AfD nie ma bezpośrednich perspektyw dojścia do władzy, wybory dopiero w 2029 r. Jest jednak największą partią opozycyjną w Bundestagu, niemieckim parlamencie, a według średnich sondaży jest obecnie także najpopularniejszą partią wśród wyborców, z poparciem na poziomie około 26%.
Wzmianka Gottschalka o Nord Stream dotyczy operacji przeprowadzonej w 2022 r., podczas której materiały wybuchowe uszkodziły rurociągi na Morzu Bałtyckim, którymi rosyjski gaz trafiał do Niemiec, powodując ich niesprawność (choć w tym momencie i tak nie działały, po inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę).
Polska od dawna krytykowała Niemcy za rurociągi, argumentując, że pomogły one w finansowaniu rosyjskiej machiny wojennej i zaszkodziły interesom Polski i Ukrainy. Wiele osób w Polsce z zadowoleniem przyjęło sabotaż, który uszkodził Nord Stream. Nie ma jednak dowodów na to, że sama Polska była współwinna.
W zeszłym roku na wniosek Niemiec polskie władze zatrzymały Ukraińca Wołodymyra Żurawłowa, oskarżonego przez niemiecką prokuraturę o udział w akcji dywersyjnej. Jednak polski sąd odrzucił wniosek o jego ekstradycję, decyzję pochwalili przedstawiciele zarówno polskiego rządu, jak i opozycji.
Premier Polski @donaldtusk twierdzi, że ekstradycja do Niemiec „nie leży w interesie Polski, przyzwoitości i sprawiedliwości” Ukraińca zatrzymanego niedawno Europejskim Nakazem Aresztowania za jego rzekomy udział w sabotażu gazociągu Nord Stream https://t.co/W2Yfm4CcCn
Niektórzy w Niemczech potępiali Polskę za wspieranie Żurawłowa i odmowę jego ekstradycji. Krytyka taka pojawiła się zwłaszcza ze strony AfD, od dawna oskarżanej o sympatie i powiązania z Rosją.
Sam Gottschalk zarzucał wówczas państwu polskiemu „wspólnictwo terrorystów”. Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla oświadczył, że Polska stanowi dla Niemiec równie wielkie zagrożenie jak Rosja i jako przykład podał decyzję „niewydawania terrorysty do Niemiec”.
Tymczasem użycie przez Gottschalka w tym tygodniu na Twitterze terminu „reparacje” i żądanie przez niego kwoty 1,3 miliarda euro było prawdopodobnie odniesieniem do innego obszaru napięć między Polską a Niemcami.
W 2021 roku były rząd PiS w Polsce przedstawił Niemcom żądanie zadośćuczynienia za II wojnę światową w wysokości 1,3 biliona dolarów. Twierdzenie to w dalszym ciągu podtrzymuje zrzeszony w PiS prezydent Karol Nawrocki i popiera go większość Polaków. Niemcy twierdzą jednak, że sprawa jest już prawnie zamknięta.
Współprzewodniczący skrajnej prawicy @AfDnajwiększa niemiecka partia opozycyjna, zasugerowała, że Polska stanowi dla jego kraju takie samo zagrożenie jak Rosja https://t.co/2rhOuDhOtd
Ostatnie uwagi Gottschalka wywołały oburzenie w Polsce. W rozmowie z Polsatem Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister pracy i posłanka Lewicy, nazwała je „słowami absolutnie oburzającymi”.
Krytykował je także Krzysztof Bosak, jeden z przywódców skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacji), której część eurodeputowanych należy do tego samego ugrupowania w Parlamencie Europejskim co AfD.
„Niemcy twierdzili, że (Nord Stream) to projekt biznesowy, a nie polityczny. Jeśli tak, to należało go ubezpieczyć, zamiast teraz narzekać i fantazjować o odszkodowaniach (bo chyba o to im chodziło, a nie o reparacje)” – napisał Bosak.
W listopadzie ubiegłego roku lokalny działacz AfD, Fabian Keubel, również wywołał powszechny gniew w Polsce, nazywając Polaków „Afroamerykanami Europy”, ponieważ „postrzegają siebie jako wielką, godną pożałowania, wieczną ofiarę historii Europy”.