Z danych policji wynika, że w ubiegłym roku w Polsce nastąpił znaczny wzrost przestępczości zorganizowanej prowadzonej przez rosyjskojęzyczne gangi z byłych państw radzieckich, w szczególności Ukrainy.
Minister właściwy do spraw służb bezpieczeństwa Polski Tomasz Siemoniak przyznaje, że takie „przestępczość importowana” stanowi problem, ale twierdzi, że nowe dane pokazują, jak skuteczna jest policja w radzeniu sobie z tym problemem.
🔴 Rosyjskojęzyczne gangi rozgościły się w Polsce. „Rzeczpospolita” analizuje raport CBŚPhttps://t.co/NZ9yu18Vkq
— Rzeczpospolita (@rzeczpospolita) 25 marca 2026 r
we wtorek, Rzeczpospolitawiodący dziennik opublikował dane Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP), jednostki zajmującej się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej.
Z danych wynika, że w ubiegłym roku w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej oskarżono 265 cudzoziemców, czyli o 81 więcej niż w 2024 r., co oznacza wzrost o 44%. Wśród podejrzanych 216 (82%) było rosyjskojęzycznych.
Jednak podejrzani rzadko pochodzili z samej Rosji: najwięcej – 111 – pochodziło z Ukrainy, gdzie istnieje duża mniejszość, dla której rosyjski jest pierwszym językiem, zwłaszcza na okupowanej przez Rosję wschodzie kraju.
Kolejnych 45 pochodziło z Białorusi (gdzie językiem podstawowym jest rosyjski), 23 z Armenii i 11 z Gruzji. Te trzy kraje, podobnie jak Ukraina, były wcześniej częścią Związku Radzieckiego.
Rzeczpospolita donosi, że rosyjskojęzyczne gangi przestępcze w dużej mierze dopuszczają się przestępstw niewidocznych dla szerszej opinii publicznej, takich jak przemyt towarów i osób oraz cyberprzestępstwa finansowe.
Ale biorą też udział w niektórych tzw. „akcjach hybrydowych”, które Rosja i Białoruś wykorzystują do testowania polskiej obrony i siania niepokojów, takich jak kryzys migracyjny na białoruskiej granicy i wykorzystywanie balonów pogodowych do przemytu papierosów do Polski.
Jednak dane policyjne pokazują również, że większość przestępczości zorganizowanej w Polsce nadal jest prowadzona przez polskie gangi. Spośród 157 grup przestępczych rozwiązanych w ubiegłym roku przez CBŚP, 131 to grupy polskie, a tylko 6 rosyjskojęzyczne. Kolejnych 20 to inne rodzaje gangów międzynarodowych.
Około 10% podejrzanych w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej stanowili cudzoziemcy. Dla porównania, z danych ZUS wynika, że na koniec lipca 2025 r. cudzoziemcy stanowili 6,7% pracowników w Polsce. Wśród pracowników zagranicznych dwie trzecie stanowili Ukraińcy.
Rząd twierdzi, że Polska doświadcza rosnącej fali przestępczości popełnianej przez imigrantów i podjął w odpowiedzi zdecydowane działania, obejmujące masowe aresztowania i deportacje.
Jednak oficjalne dane pokazują, że historia nie jest taka prosta – pisze @Gosia_Tomczak https://t.co/smHyp6lkyG
W odpowiedzi na Rzeczpospolitej raportu Siemoniak powiedział Polsat News, że rosnąca liczba aresztowań i zarzutów „demonstruje skuteczność policji” w postępowaniu z takimi przestępcami.
Siemoniak, który jest ministrem właściwym ds. bezpieczeństwa, ale do lata ubiegłego roku był także ministrem spraw wewnętrznych, powiedział, że MSW „odbył wiele spotkań w tej sprawieszczególnie w odniesieniu do tego rodzaju importowanej przestępczości”.
Zauważył, że choć na przełomie wieków Polsce skutecznie udało się uporać z rodzimą przestępczością zorganizowaną, „całe (zagraniczne) gangi przenoszą się obecnie do Polski… aby wypełnić tę próżnię”.
Stwierdził jednak, że policja jest dobrze przygotowana, aby stawić czoła temu zagrożeniu, a także zauważył, że w zeszłym roku rząd zintensyfikował deportacje zagranicznych przestępców. W 2025 r. deportowano 2100 osób, czyli dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.
W tym roku Polska siłą wydaliła z kraju 2100 cudzoziemców, czyli około dwa razy więcej niż w 2024 r.
Dane liczbowe podano po wprowadzeniu w zeszłym roku przez rząd zaostrzonej polityki migracyjnej, która obejmowała większą liczbę deportacji zagranicznych przestępców https://t.co/zOBxPLipy8