Udział OZE w miksie energetycznym Polski w 2025 r. na stabilnym poziomie, przy nadal dominującej pozycji węgla

2026-01-03

W 2025 r. Polska wygenerowała nieco ponad 29% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, czyli prawie dokładnie tyle samo, co w 2024 r.

Dane liczbowe pokazują okres stagnacji po kilku latach silnego wzrostu energii odnawialnej. Dzieje się tak pomimo tego, że obecny rząd obiecał przyspieszenie zielonej transformacji w Polsce po przejęciu władzy od konserwatywnego poprzednika dwa lata temu.

Jednak nowe dane, pochodzące od niemieckiej organizacji badawczej Fraunhofer Society, pokazują, że udział węgla w miksie energetycznym Polski spadł z 56,6% w 2024 r. do 52,2% w 2025 r.

Z danych Towarzystwa Fraunhofera wynika, że ​​w zeszłym roku 29,4% energii elektrycznej w Polsce pochodziło ze źródeł odnawialnych, co stanowi jedynie nieznacznie więcej niż 29,0% odnotowane w 2024 r. (zaktualizowane dane z pierwotnie podanych 28,8%). Prym wiodą wiatry na lądzie (14,2%), następnie energia słoneczna (12,1%) i biomasa (1,8%)

Tymczasem węgiel kamienny stanowił 32,9% miksu energetycznego, a węgiel brunatny 19,3%, co łącznie stanowiło 52,2%, co jest zdecydowanie najwyższym wynikiem w Unii Europejskiej.

Spadek udziału węgla został w dużej mierze pokryty wzrostem generacji z elektrowni gazowych, która wzrosła do 13,2% miksu z 10,6% w 2024 r. Polski rynek gazu przeżywa w tym roku boom, a rekordowy roczny wolumen obrotu gazem na Towarowej Giełdzie Energii już w listopadzie.

Polska pozostaje najbardziej zależnym od węgla krajem UE i jedynym państwem członkowskim, w którym nie określono daty stopniowego wycofywania się z węgla. Jednakże wzmogła wysiłki na rzecz ograniczenia zużycia paliw kopalnych w następstwie inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę i następującego po niej kryzysu energetycznego.

Udział OZE w miksie energetycznym Polski wzrósł niemal dwukrotnie od 2021 roku, kiedy to wynosił 14,7%. Jednak największy wzrost nastąpił w latach 2021–2023, kiedy władzę sprawowała narodowo-konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

W 2023 r. rząd PiS nakreślił plany, aby do 2040 r. 51% energii elektrycznej pochodziło ze źródeł odnawialnych, a 23% z atomu.

Pod koniec tego roku władzę objęła bardziej liberalna koalicja pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska, deklarując w umowie koalicyjnej „przyspieszenie transformacji energetycznej” i „zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji energii elektrycznej”. Jednak jak dotąd poczyniono ograniczone postępy.

Koalicja rządząca przyjęła w zeszłym roku projekt ustawy mającej złagodzić wprowadzone w czasach PiS ograniczenia w budowie nowych lądowych turbin wiatrowych. Ustawę zawetował jednak zrzeszony w PiS prezydent Karol Nawrocki.

Obecny rząd tymczasem kontynuuje rozpoczęte za czasów PiS plany budowy pierwszych w Polsce morskich farm wiatrowych, z których pierwsza ma zostać oddana do użytku jeszcze w tym roku.

Administracja Tuska forsuje także plany PiS dotyczące budowy pierwszych w Polsce elektrowni jądrowych, z których pierwsza ma zostać ukończona do 2036 roku.

Rządowi nie udało się jednak przedstawić UE kluczowego planu określającego, w jaki sposób zamierza ograniczyć emisje. Dokument miał trafić do Brukseli do końca czerwca 2024 r., a Polska jest obecnie jedynym państwem członkowskim, które tego nie zrobiło, co skłoniło Komisję Europejską do wszczęcia działań prawnych w październiku.

Ministerstwo Energii przedstawiło zaktualizowany projekt planu pod koniec zeszłego miesiąca, ale nadal wymaga on zgody rządu, zanim zostanie formalnie przedłożony UE.

Projekt przewiduje, że do 2040 r. odnawialne źródła energii będą stanowić 65,6-68,9% miksu energetycznego Polski, kolejne 15,3-16,3% będzie stanowić energia atomowa, a węgiel od 0 do 4,8%.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.