Lider skrajnej prawicy Grzegorz Braun, którego partia zyskuje ostatnio coraz większą popularność w sondażach, zapowiedział, że chce, aby jednym z jego kandydatów w wyborach parlamentarnych był mężczyzna sądzony za rzekome szpiegostwo na rzecz Rosji.
Podczas niedawnego spotkania w Szczecinie Braun pojawił się na scenie wraz z Mateuszem Piskorskim, byłym parlamentarzystą oskarżonym przez polską prokuraturę o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin.
Oskarżony o szpiegostwo Piskorski wystartuje do Sejmu? Brauneńskie listy wyborcze@Anna_Mierzyńska #Braun #Piskorski #Rosja #szpiegostwo #okopress https://t.co/2GoZm4bDns pic.twitter.com/SrNI8AVDCr
— OKO.press (@oko_press) 6 stycznia 2026 r
Podczas wydarzenia Braun oświadczył, że jego „marzeniem” jest, aby ludzie tacy jak Piskorski kandydowali do parlamentu jego partii Konfederacja Korony Polskiej (KKP) w przyszłorocznych wyborach, podaje portal informacyjny i analityczny OKO.press.
Braun przyznał, że „sprawa sądowa w sprawie Piskorskiego wciąż się toczy”. Stwierdził jednak, że nadal byłby „dumny, mogąc przedstawić takich kandydatów na następną kadencję parlamentu”. Sam Braun stanął w zeszłym miesiącu przed sądem za szereg przestępstw, w tym za atak w 2023 r. na żydowskie święto religijne w parlamencie.
Braun, poseł do Parlamentu Europejskiego, zyskał rozgłos w zeszłym roku dzięki kampanii prezydenckiej skupionej wokół retoryki antysemickiej, antyukraińskiej i anty-LGBT. W wyborach zajął zaskakująco czwarte miejsce z 6,3% głosów, a jego partia ma obecnie w sondażach średnio około 8% poparcia.
Ale spotkał się też z oskarżeniami o sympatię do Rosji, a rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział we wtorek, że wskazanie Piskorskiego jako kandydata pokazuje, że „Braun już nawet nie próbuje ukrywać swoich powiązań z Rosją”.
Braun już nawet nie jest możliwy do rozwiązania powiązań z Rosją.
Tym razem zapowiedzieli, że w wyborach z listy jego ugrupowania do Sejmu wystartuje człowiek, który ma proces za szpiegostwo na rzecz Kremla.
Żadnych złudzeń.
— Adam Szłapka (@adamSzlapka) 6 stycznia 2026 r
Piskorski, który w latach 2005-2007 był posłem z ramienia populistycznej Samoobrony (Samoobrona), znany jest ze swoich sympatii wobec Rosji. To niespotykane w Polsce, gdzie niechęć do Rosji jest niemal powszechna wśród ogółu społeczeństwa i partii politycznych.
W 2014 roku Piskorski pełnił funkcję szefa grupy „niezależnych” obserwatorów, którym pozwolono nadzorować rosyjskie referendum w sprawie aneksji Ukrainy. Następnie Piskorski stwierdził, że referendum „przeprowadzono zgodnie z prawem” i „nie naruszono ogólnie przyjętych standardów”.
Krytykował także tych, którzy po prostu „powtarzaj argumenty jednej ze stron tego konfliktu i posługuj się stereotypami w rodzaju „źli Rosjanie”.” Oskarżył Zachód o odpowiedzialność za podjęcie przez Władimira Putina działań przeciwko Ukrainie, którą określił jako „państwo upadłe”.
W 2015 roku, zakładając w Polsce nową partię o nazwie Zmiana (Zmiana), Piskorski powiedział kremlowskiemu serwisowi informacyjnemu Sputnik, że jej celem jest „odbudowa stosunków z Rosją”, tak aby oba kraje „ponownie stały się partnerami”. Założył także think tank, któremu zarzuca się przyjmowanie rosyjskich pieniędzy.
W maju 2016 r. Piskorski został zatrzymany przez ABW i oskarżony o szpiegostwo na rzecz wywiadu rosyjskiego i chińskiego. Dwa lata później postawiono mu zarzuty i stanął przed sądem.
W kwietniu 2019 roku ruszył proces. Jednak prawie siedem lat później żaden wyrok nie został wydany. Ponieważ proces ma charakter tajny, nie wiadomo, na jakim jest etapie ani jakie dowody zostały przedstawione – zauważa OKO.press.
Tymczasem w maju 2019 r., po trzech latach tymczasowego aresztowania, Piskorski został zwolniony za kaucją w wysokości 200 000 zł (47 500 euro), ale otrzymał zakaz opuszczania kraju. Od tego czasu regularnie pojawia się jako komentator w rosyjskich i białoruskich mediach państwowych.
W zeszłym roku inny były członek partii Zmiana Piskorskiego, nazwany zgodnie z polskim prawem dotyczącym prywatności jedynie Janusz N., został postawiony w stan oskarżenia przez polską prokuraturę pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji.
W Polsce stanie przed sądem mężczyzna mający rzekome powiązania z parlamentarzystami Polski i UE, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji.
Podobno organizował wyjazdy dla polityków, m.in. na Ukrainę, mające na celu „budowanie rosyjskich stref wpływów w Europie” https://t.co/e404aoYyIf
Sam Braun od dawna oskarżany jest o sympatie i powiązania z Rosją. W 2019 r. Gazety Wyborczejczołowy polski dziennik, opublikował zdjęcia Brauna, które miało miejsce w zeszłym roku w Moskwie podczas spotkania z Leonidem Sviridowem, rosyjskim dziennikarzem wydalonym z Polski w 2015 roku pod zarzutem szpiegostwa.
We wrześniu ubiegłego roku, po tym, jak rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, Braun twierdził, że incydent został sfingowany w ramach spisku z udziałem polskiego rządu, mającego na celu wciągnięcie kraju w wojnę na Ukrainie.
W listopadzie Braun i inni politycy KPP napisali do ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, wzywając do „normalizacja w Polsko-Rosyjski kontakty”. OKO.press zauważa, że podczas swojej niedawnej działalności politycznej Braun „otwarcie współpracował z postaciami prorosyjskimi”.
Jeszcze rok temu Braun i jego KPP byli częścią Konfederacji, skrajnie prawicowego sojuszu zasiadającego w polskim parlamencie. Został jednak wydalony po ogłoszeniu kandydatury na urząd prezydenta, mimo że Konfederacja wskazała na swojego kandydata innego ze swoich przywódców, Sławomira Mentzena.
Dwóch skrajnie prawicowych przywódców twierdzi, że rosyjskie najazdy dronów zostały sfałszowane przez polski rząd w ramach spisku mającego na celu wciągnięcie kraju w wojnę na Ukrainie.
Złożyli zawiadomienie do prokuratury przeciwko ministrowi spraw zagranicznych @sikorskiradek https://t.co/YixQCpQBd7