Prezydent Karol Nawrocki wezwał Polskę do poszukiwania nuklearnego odstraszania, twierdząc, że jest to konieczne w obliczu „agresywnej, imperialnej Rosji”.
W niedzielnej rozmowie z Polsat News Nawrocki został zapytany o komentarze kanclerza Niemiec Friedricha Merza podczas trwającej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, podczas której ujawnił, że „rozpoczął poufne rozmowy z prezydentem Francji (Emmanuelem Macronem) na temat europejskiego odstraszania nuklearnego”.
„Jestem wielkim zwolennikiem przyłączenia się Polski do projektu nuklearnego” – odpowiedział Nawrocki, stwierdzając, że pomogłoby to „budować bezpieczeństwo Polski”.
Prezydent @NawrockiKn:
„Jestem niezależnym przystąpieniem Polski do projektu spożycia. Droga do zasilania 🇵🇱 użytkowego, z możliwością pozanowania wszystkich międzynarodowych regulacji, to kierunku, z których wynika prowadzenie”
TAK
pic.twitter.com/LGRbAoyoJO— Adam Czarnecki (@czardam) 15 lutego 2026 r
Naciskany, czy ma to oznaczać tzw. „dzielenie się energią nuklearną” z innymi sojusznikami, czy też rozwój przez Polskę własnego programu, Nawrocki stwierdził jedynie, że „droga do polskiego potencjału nuklearnego, przy poszanowaniu wszystkich regulacji międzynarodowych, jest drogą, którą powinniśmy podążać”.
„Musimy zacząć działać w tym kierunku, abyśmy mogli rozpocząć pracę” – kontynuował prezydent. „Jesteśmy krajem na granicy konfliktu zbrojnego (na Ukrainie). Jasne jest, jaka jest agresywna, imperialna postawa Rosji wobec Polski.”
Zapytany, czy niepokoi go reakcja Rosji na poszukiwanie przez Polskę środka odstraszającego nuklearnego, Nawrocki powiedział, że „Rosja może agresywnie zareagować na wszystko” i że ważne jest, aby Polacy „czuli się bezpiecznie”.
Stosunki między Warszawą a Moskwą są w ostatnim czasie szczególnie napięte. Agenci działający w imieniu Rosji przeprowadzili kampanię tzw. „akcji hybrydowych” w Polsce i przeciwko Polsce, obejmującą sabotaż, cyberataki i dezinformację.
Tymczasem Kreml regularnie oskarża polskie władze o wrogie, „rusofobiczne” nastawienie. Z opublikowanego w zeszłym miesiącu sondażu wynika, że 62% Rosjan uważa Polskę za „wroga”, czyli najwięcej (obok Litwy) spośród wszystkich krajów objętych badaniem.
Pomysł wprowadzenia jakiejś formy odstraszania nuklearnego powraca w Polsce okresowo od czasu inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę w 2022 r. W tym samym roku poprzednik Nawrockiego, Andrzej Duda, powiedział, że Polska jest otwarta na przyjęcie broni nuklearnej i omówił ten pomysł ze Stanami Zjednoczonymi.
Polska „zadeklarowała gotowość” do przyjęcia broni nuklearnej od sojuszników z NATO – mówi Prezydent @AndrzejDuda.
W odpowiedzi Rosja twierdzi, że „analizuje sytuację” i „podejmie wszelkie niezbędne kroki, aby zapewnić nasze bezpieczeństwo” https://t.co/MEIsWgOUuI
Dwa lata później Duda powtórzył, że Polska jest gotowa przyjąć broń nuklearną od swoich sojuszników z NATO, a w 2025 r. z zadowoleniem przyjął pomysł Macrona dotyczący rozszerzenia „parasolu nuklearnego” Francji na sojuszników europejskich.
Jednocześnie jednak premier Donald Tusk stwierdził, że może lepiej dla Polski będzie rozwijać „własny arsenał nuklearny”, niż polegać na arsenałach innych krajów.
Rząd, który regularnie ściera się z opozycyjnym Nawrockim, ale stara się stworzyć jednolity front w kwestiach bezpieczeństwa narodowego, nie skomentował na razie ostatnich wypowiedzi prezydenta.
Prezydent @AndrzejDuda powitał @Emmanuel Macronpropozycję rozszerzenia francuskiego parasola nuklearnego na europejskich sojuszników.
Premier @donaldtusktymczasem poszedł jeszcze dalej, sugerując, że Polska mogłaby rozwinąć własny arsenał nuklearny https://t.co/n1i5yxp4Qu