Polski Trybunał Konstytucyjny odrzuca czterech nowych sędziów w obliczu sporu między rządem a prezydentem

2026-04-09

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski odmówił przyjęcia czterech nowych sędziów po tym, jak przybyli oni dziś do Trybunału po kontrowersyjnej ceremonii zaprzysiężenia w parlamencie.

Święczkowski zauważył, że choć sędziowie zostali wybrani przez większość rządu w parlamencie, nie złożyli oni wymaganej przysięgi przed opozycyjnym prezydentem Karolem Nawrockim, który wzbudził wątpliwości co do ich powołania.

Powszechnie oczekiwana decyzja prezesa Sądu Najwyższego pogłębia bezprecedensowy spór wokół sądu – i szerzej polskiego wymiaru sprawiedliwości – pomiędzy rządem a urzędnikami zrzeszonymi w narodowo-konserwatywnej opozycji Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która rządziła Polską w latach 2015–2023.

W zeszłym miesiącu większość rządzącej koalicji w Sejmie, potężniejszej izbie niższej parlamentu, wybrała sześciu nowych sędziów, którzy zapełnią puste miejsca w TK, w której od grudnia obsadzonych jest zaledwie dziewięć z 15 stanowisk. Aby sąd miał ważny skład, potrzeba co najmniej 11 sędziów.

Zgodnie z prawem nowi sędziowie TK muszą „złożyć przysięgę przed prezydentem”, zanim obejmą stanowiska w sądzie. Jednak w ubiegłym tygodniu Nawrocki zaprosił do złożenia ślubowania w pałacu prezydenckim tylko dwóch z sześciu sędziów, Dariusza Szostka i Magdalenę Bentkowską.

Szef jego sztabu Zbigniew Bogucki powiedział, że prezydent uczynił to pomimo wątpliwości co do legalności powołania sędziego przez parlament, bo dodanie dwóch sędziów spowodowałoby powiększenie TK do obowiązującego składu 11-osobowego. Zauważył też, że od czasu objęcia urzędu prezydenta przez Nawrockiego zwolniły się tylko dwa wakaty w TK.

Wielu ekspertów prawnych odrzuciło jednak te argumenty, twierdząc, że skoro Nawrocki uznał dwie nominacje parlamentu za ważne, to musi zaakceptować także pozostałe cztery. W zeszłym tygodniu PiS zawiesił jednego ze swoich parlamentarzystów, doktora prawa Krzysztofa Szczuckiego, który zgodził się z tą opinią.

W czwartek, po wielokrotnych prośbach Nawrockiego o przyjęcie ślubowania, czwórka pozostałych sędziów – Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski i Marcin Dziurda – zdecydowała się zamiast tego zorganizować własną uroczystość w Sejmie, na którą zaprosili prezydenta.

Bogucki potępił ich decyzję jako „ostentacyjne i świadome… naruszenie prawa”. Jednak czwórka sędziów i tak poszła dalej, a dołączyli do nich Szostek i Bentkowska, którzy okazali wsparcie. W uroczystości wzięło udział także czterech byłych prezesów TK.

Po złożeniu ślubowania przed notariuszem sześciu sędziów przekazało dokumentację Kancelarii Prezydenta. Następnie udali się do samego TK, gdzie w obecności dużej policji zgromadziły się na zewnątrz dziesiątki protestujących.

Pojawiły się spekulacje, że Święczkowski, który służył w byłym rządzie PiS i regularnie ścierał się z obecnym rządem, może próbować uniemożliwić sędziom wejście do gmachu. Jednakże cała szóstka dostała się do środka, gdzie spotkała się z sędzią naczelnym.

Około dwie godziny później Święczkowski rozmawiał z mediami, mówiąc, że choć „gratulował całej szóstce wyboru”, to pozwolił jedynie dwóm sędziom, którzy złożyli przysięgę przed Nawrockim, na objęcie stanowisk w sądzie, w którym przydzielono im już sprawy.

Tymczasem pozostałych czterech poinformował, że „niestety nie mogę uznać… (ich) za sędziów Trybunału Konstytucyjnego, gdyż nie zostałem poinformowany przez Prezydenta, że ​​złożyli przed nim przysięgę”.

Skrytykował ich także za udział w dzisiejszej alternatywnej ceremonii zaprzysiężenia w parlamencie, którą określił jako „performans, spektakl medialny, zorganizowany moim zdaniem na korzyść polityków”.

W odpowiedzi na uwagi Święczkowskiego minister rządu Maciej Berek powiedział, że gratulując wszystkim sześciu sędziom wyboru przez parlament, Prezes Sądu Najwyższego potwierdził, że zostali oni powołani zgodnie z prawem.

To, zdaniem Berka, podważa twierdzenia Nawrockiego o wątpliwościach co do ich legalności i potwierdza, że ​​„uzurpował sobie nieistniejącą władzę prezydencką” decydując, kto może, a kto nie może być sędzią TK.

Tymczasem przed wystąpieniem Święczkowskiego minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powiedział nadawcy TVN, że rząd ma „plan B”, jeśli czterech sędziów nie zostanie przyjętych do TK. Nie chciał jednak powiedzieć, na czym to będzie polegać.

Później na własnej konferencji prasowej Bogucki powiedział, że Nawrocki zwróci się do samej TK o rozstrzygnięcie sporu między parlamentem a prezydentem w sprawie powołania czterech pozostałych sędziów.

„Dopóki Trybunał Konstytucyjny nie zajmie stanowiska, prezydent nie podejmie działań” – powiedział Bogucki, cytowany przez Onet. Nazwał także dzisiejsze działania czterech sędziów „groteskową farsą”.

Jednak nawet jeśli TK rozstrzygnie tę kwestię, jej decyzja prawdopodobnie zostanie zignorowana przez koalicję rządzącą, która uważa TK za nielegalną, gdyż w jej skład wchodzą sędziowie powołani niezgodnie z prawem za czasów PiS. Obecny rząd odmówił uznania – a nawet opublikowania – orzeczeń TK.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.