Polski parlament zatwierdza amnestię prawną dla Polaków walczących w siłach zbrojnych Ukrainy

2026-02-14

Polscy ustawodawcy zatwierdzili udzielenie amnestii prawnej Polakom, którzy chwycili za broń w obronie Ukrainy. Zwykle służba w zagranicznej armii bez zgody polskich władz jest przestępstwem zagrożonym karą do pięciu lat więzienia.

W piątek projekt nowej „ustawy o niekaraniu ochotników broniących wolności i niepodległości Ukrainy” uzyskał niemal jednomyślne poparcie Sejmu, silniejszej izby niższej parlamentu. Tylko skrajna prawica nie głosowała za.

Polskim ochotnikom walczącym za Ukrainę „należy się pochwała, a nie groźba kary” – oświadczyła w Sejmie jedna z pomysłodawców projektu ustawy, Małgorzata Tracz.

Projekt ustawy, który po raz pierwszy zaproponowali posłowie centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO), głównej partii rządzącej w Polsce, w grudniu 2024 roku, zapewniałby immunitet Polakom, którzy wstąpili do ukraińskich sił zbrojnych.

Pierwotna ustawa miała objąć żołnierzy służących od rozpoczęcia przez Rosję inwazji na pełną skalę w lutym 2022 r. Najnowsza wersja obejmuje jednak okres od kwietnia 2014 r., kiedy wspierani przez Rosję separatyści rozpoczęli wojnę w Donbasie przeciwko ukraińskiemu rządowi.

Obywatele polscy lub cudzoziemcy zamieszkujący w Polsce, którzy w tym okresie służyli w Siłach Zbrojnych Ukrainy, uzyskaliby immunitet od ścigania pod warunkiem powiadomienia Ministra Obrony Narodowej o powrocie do Polski.

Amnestia przysługuje także osobom, które zostały już skazane za walkę w siłach zbrojnych Ukrainy. Nie wiadomo, ile takich wyroków wydano, gdyż nie prowadzi się takich statystyk – zauważa serwis informacyjny WNP.

Autorzy projektu ustawy argumentują, że „w istniejącym kontekście międzynarodowym udział obywatela polskiego w walce Ukrainy z rosyjską agresją nie może być postrzegany jako naruszenie konstytucyjnych obowiązków lojalności wobec Polski, troski o dobro wspólne czy obowiązku obrony ojczyzny”.

Prace nad projektem ustawy charakteryzowały się rzadkim stopniem ponadpartyjności wśród często głęboko podzielonych partii politycznych w Polsce. Znalazło to odzwierciedlenie w głosowaniu w Sejmie, gdzie projekt ustawy poparły zarówno koalicja rządząca – rozciągająca się od lewicy do centroprawicy – ​​jak i główna narodowo-konserwatywna partia opozycji, Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

Od głosu wstrzymali się jednak wszyscy posłowie z grupy skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacja), a przeciw ustawie głosowali wszyscy trzej posłowie z radykalnie prawicowej partii Konfederacja Korony Polskiej (KKP) pod przewodnictwem Grzegorza Brauna. Obie te grupy są krytyczne wobec Ukrainy.

Projekt ustawy trafia teraz do Senatu wyższej izby, który może opóźniać uchwalenie ustawy i sugerować poprawki, ale nie może go zablokować.

Po zatwierdzeniu przez parlament trafiłaby ona w ręce prezydenta Karola Nawrockiego, który mógłby ją podpisać, zawetować lub skierować do oceny Trybunału Konstytucyjnego.

Nawrocki nie zajął publicznie stanowiska w sprawie projektu ustawy. Został wybrany na prezydenta w zeszłym roku przy poparciu PiS, ale cieszy się też dobrymi stosunkami z Konfederacją i czasami zajmował wobec Ukrainy ostrzejsze stanowisko niż PiS. Jednak prezydent jasno stwierdza również, że należy wspierać Ukrainę w walce z Rosją.

Andrzej Podgórski, rzecznik tzw. Legionu Polskiego, organizacji polskich ochotników walczących na rzecz Ukrainy, mówi, że jej członkowie od dawna zabiegali o wprowadzenie takiej ustawy.

„Wielu z tych ochotników, którzy walczą o Ukrainę, oprócz codziennych wyzwań związanych z przetrwaniem z dnia na dzień, martwi się także tym, co będzie, kiedy wrócę do domu” – powiedział, cytowany przez portal informacyjny Gazeta.pl. „Ważne jest zapewnienie im psychologicznego spokoju ducha”.

Nie ma dokładnych danych, ilu Polaków walczyło na Ukrainie, ale Gazeta.pl powołuje się na szacunki, że z proponowanej ustawy skorzysta kilkaset osób.

Źródło głównego zdjęcia: Prezydent Ukrainy/Wikimedia Commons (w domenie publicznej)

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.