Przed sądem stanął biskup tarnowski Andrzej Jeż oskarżony o niezwłoczne poinformowanie organów ścigania o zarzutach wykorzystywania seksualnego dzieci przez podległych mu księży.
To pierwszy raz, kiedy biskup w Polsce stanął przed sądem w związku z takimi zarzutami. Jednak w ostatnich latach Kościół katolicki spotkał się z wieloma podobnymi oskarżeniami, a Watykan ukarał niektórych polskich biskupów za zaniedbania w walce z wykorzystywaniem seksualnym.
W środę przed tarnowskim sądem o stanie biskupa Andrzeja Jeż, zastosowanie o zbyt późne powiadomienie o ściganiu o molestowaniu nieletnich przez dwóch księży z jego diecezji.https://t.co/ybcqeS2Kmg
— Interia (@Int_Wydarzenia) 18 lutego 2026 r
Zarzuty stawiane Jeżowi, którego proces rozpoczął się dziś przed Sądem Rejonowym w Tarnowie, dotyczą rzekomego molestowania przez dwóch księży pracujących pod jego zwierzchnictwem, których w świetle polskiego prawa dotyczącego prywatności można nazwać jedynie Stanisławem P. i Tomaszem K.
W 2022 r. prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zarzutów postawionych Stanisławowi P. z powodu przedawnienia, mimo że ustaliła, że skrzywdził on co najmniej 95 dzieci, a wobec 77 z nich na przestrzeni kilkudziesięciu lat dopuścił się „aktów seksualnych” w różnych parafiach w Polsce i na Ukrainie.
W 2023 r. postanowili postawić zarzuty Tomaszowi K., który co najmniej już w 2018 r. miał dopuszczać się wykorzystywania seksualnego dzieci. Nie mogli mu jednak przedstawić tych zarzutów ze względu na zły stan zdrowia księdza – podaje serwis informacyjny OKO.press.
To sprawa bez precedensu; biskup tarnowski Andrzej J. jako pierwszy kościelny hierarcha odpowiedzi przed sądem za to, że wiedział o s*ksualnym dzieci przez księży z diecezji – i dopiero po latach powiadomienia o tym organiehttps://t.co/cBwkKzaLpW
— OKO.press (@oko_press) 12 lutego 2026 r
Z materiału zebranego przez prokuratorów postawiono także zarzuty Jeżowi, że nie zgłosił natychmiast rzekomych nadużyć ze strony księży pod jego władzą. Jeśli sąd uzna, że jest winny, biskupowi może grozić do trzech lat więzienia.
Postawienie zarzutów stało się możliwe dzięki rozszerzeniu w 2017 r. ustawy uznającej za przestępstwo „niezwłoczne powiadomienie władz” o „wiarygodnych informacjach” o przygotowaniu lub popełnieniu określonych rodzajów przestępstw o wykorzystywanie seksualne nieletnich.
Śledczy twierdzą, że choć wewnętrzne śledztwo kościelne w sprawie Stanisława P. zostało wszczęte w pierwszej dekadzie XXI w., a decyzja o usunięciu go ze stanu duchownego zapadła w 2013 r., to biskup Andrzej Jeż zawiadomił prokuraturę dopiero w 2020 r. W przypadku Tomasza K. biskup zawiadomił prokuraturę dopiero w 2021 r.
Od 2012 roku Jeż pełni funkcję biskupa tarnowskiego, a wcześniej, od 2009 do 2012 roku, był biskupem pomocniczym tarnowa.
Jeż nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W oświadczeniu jego diecezji stwierdzono, że od lat stosuje ona podejście „zero tolerancji” do wykorzystywania seksualnego nieletnich, a sam biskup „pilnie wykonywał swoje obowiązki i podjął wszelkie niezbędne kroki” zarówno zgodnie z prawem kościelnym, jak i stanowym.
Stwierdzono, że Jeż „konkretną wiedzę” w sprawie Stanisława P. zdobył dopiero w 2019 r., po uzyskaniu dokumentów związanych z jego pobytem na Ukrainie i podejrzeniami o popełnienie przez niego zbrodni. Diecezja po raz pierwszy zgłosiła sprawę Watykanowi, a następnie władzom krajowym w 2020 r. – dodała.
Dodała, że z informacji biskupa wynika, że jedna z ofiar już w 2010 roku informowała prokuraturę o molestowaniu, więc o sprawie wiedziały już władze państwowe.
Tymczasem diecezja podała, że o rzekomym przestępstwie Tomasza K. wobec nieletniego poniżej 15. roku życia biskup dowiedział się dopiero pod koniec 2021 r., po czym „natychmiast” starał się poinformować władze.
Wcześniejsze wewnętrzne śledztwo kościelne ukarało Tomasza K. za „działanie na szkodę nieletnich poniżej 18 roku życia” – dodał w oświadczeniu.
Jeż został postawiony w stan oskarżenia przez prokuraturę w kwietniu 2024 r., ale proces ruszył dopiero teraz, częściowo ze względu na pytania, czy mógłby toczyć się w Tarnowie.
Sam sąd rejonowy zwrócił się do Sądu Najwyższego o przeniesienie sprawy do innego miasta, ponieważ miejscowi sędziowie mieli kontakt z biskupem, w tym niektórzy, którzy mają z nim „bliskie relacje osobiste i społeczne” – podaje portal informacyjny Interia.
Sąd Najwyższy odrzucił jednak wniosek o przeniesienie sprawy w inne miejsce, stwierdzając, że w przypadku tak potencjalnego konfliktu interesów można odwołać konkretnego sędziego, a nie cały sąd.
Proces miał się wówczas rozpocząć w kwietniu 2025 r., ale został opóźniony ze względu na chorobę sędziego, zanim ostatecznie został przydzielony innemu sędziemu.
Głowa Kościoła katolickiego w Polsce została oskarżona o zaniedbania w walce z wykorzystywaniem seksualnym. W jednym przypadku rzekomo stwierdził, że nie doszło do molestowania, ponieważ „to było po prostu obmacywanie”.
Rzecznik arcybiskupa twierdzi jednak, że twierdzenia są „fragmentarne” i „wypaczone” https://t.co/kVFGUiRERw
W ostatnich latach Kościół katolicki w Polsce został dotknięty serią doniesień dotyczących historycznego molestowania nieletnich przez duchownych oraz zarzutów, że biskupi tuszowali sprawy.
Watykan podjął w tej sprawie działania przeciwko wielu polskim biskupom. Ostatnio, w 2024 r., Watykan ogłosił dymisję biskupa łowickiego Andrzeja Dziuby w związku z jego „zaniedbaniami w prowadzeniu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego nieletnich”.
W zeszłym tygodniu komisja utworzona przez diecezję sosnowską po serii skandalów ogłosiła, że zidentyfikowała co najmniej 50 dzieci, które odniosły krzywdę i 29 osób podejrzanych o molestowanie nieletnich, w większości duchownych
Komisja kościelna powołana do zbadania przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w diecezji katolickiej w Polsce zidentyfikowała co najmniej 50 ofiar i 29 sprawców.
Ustaliło również, że biskupi wielokrotnie nie podejmowali działań, gdy otrzymywano wiarygodne zgłoszenia na temat nadużyć https://t.co/MRNl5vWp4E