Nacjonalistyczny przywódca samozwańczego Ruchu Obrony Granicznej (ROG), który powstał w zeszłym roku, aby sprzeciwić się niemieckiej polityce odsyłania migrantów, którzy nielegalnie przedostali się z Polski, ma stanąć przed sądem.
Prokuratorzy postawili Robertowi Bąkiewiczowi zarzuty karne, w tym znieważenie polskich funkcjonariuszy granicznych oraz nawoływanie do nienawiści wobec Niemców i imigrantów. Jeśli zostanie skazany, może mu grozić do trzech lat więzienia.
Akt oskarżenia przeciwko Robertowi B.
Działacz Ruchu Obrony Granic stosowanie o 4 zagrożenia.
Odpowiedz m. in. za nawoływania donosić na tle narodowościowym i etnicznym, pomówienie i znieważenie funkcjonariuszy.https://t.co/EDawliI5aV pic.twitter.com/ZfMR0OfamA— Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim (@prokuratura_gw) 31 grudnia 2025 r
Bąkiewicz był niegdyś przywódcą Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), prominentnej grupy skrajnie prawicowej i głównym organizatorem corocznego nacjonalistycznego Marszu Niepodległości w Warszawie.
Po opuszczeniu ONR, w wyborach parlamentarnych w 2023 r. wystartował z listy narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która wówczas była partią rządzącą w Polsce, a obecnie jest jej główną opozycją.
PiS wybrało Bąkiewicza na kandydata pomimo jego wyroku skazującego na początku tego roku za fizyczną napaść na protestującą aborcję. Później został częściowo ułaskawiony za tę zbrodnię przez zrzeszonego w PiS prezydenta Andrzeja Dudę.
W zeszłym roku Bąkiewicz utworzył ROG, którego członkowie patrolowali zachodnią granicę Polski z Niemcami, starając się zapobiec powrotom migrantów. Popierało ją i promowało wielu działaczy PiS. Rząd stwierdził jednak, że takie grupy samozwańczych utrudniają pracę funkcjonariuszy straży granicznej.
We wtorek w tym tygodniu prokuratorzy w Gorzowie Wielkopolskim w zachodniej Polsce ogłosili, że Bąkiewiczowi postawiono zarzuty, co oznacza, że stanie przed sądem.
Pierwszy z zarzutów, jaki mu postawiono, dotyczy incydentu, w wyniku którego znieważył czterech funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej na przejściu granicznym z Niemcami w miejscowości Słubice. Prokuratorzy twierdzą, że Bąkiewicz „nazwał ich zdrajcami”, stwierdził, że „nie mają honoru” i „hańbią polski mundur”.
Znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem jego obowiązków jest w Polsce przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do roku.
„Patrole obywatelskie” zebrały się w Polsce na granicy, aby przeciwstawić się niemieckiej polityce powrotów migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę
Popiera ich polska prawicowa opozycja, która zarzuca rządowi, że nie zapobiega powrotom migrantówhttps://t.co/z2E7mLnz4T
Drugi i trzeci zarzut stawiany Bąkiewiczowi dotyczy zniesławienia, w związku z udostępnianiem przez niego w mediach społecznościowych zdjęć i wypowiedzi, w tym oskarżania określonych grup osób o „wyprzedanie i zdradę Polski”.
Wreszcie zostaje oskarżony podżeganie nienawiść wynikającą z różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych w serii wpisów na platformie społecznościowej X oraz wypowiedzi w wywiadach na YouTube, które według prokuratorów „wzbudziły i nasiliły poczucie niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej i imigrantów”.
Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat trzech. W swoim oświadczeniu prokuratorzy stwierdzili, że Bąkiewicz nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu przestępstw i skorzystał z prawa do zachowania milczenia.
Prezydent Duda ułaskawił przywódcę nacjonalistów Roberta Bąkiewicza w związku ze sprawą, w której skazano go za udział w ataku na znaną protestującą aborcyjną, znaną jako „Babcia Kate”, którą siłą wyprowadzono spod kościoła https://t.co/FGR1vkNSdt
Jednak w rozmowie z konserwatywnym portalem informacyjnym Niezależna Bąkiewicz oświadczył, że działania prokuratorów wobec niego stanowią akt „zemsty politycznej”.
„Widzą, że obudziliśmy miliony Polaków w kwestii oporu wobec masowej migracji i mam nadzieję, że ten opór będzie jeszcze silniejszy” – kontynuował. „Te fałszywe oskarżenia, cała hipokryzja prokuratorów i współpracujących z nimi przestępców zostaną osądzone i ukarane. Nie boimy się.”
Tymczasem Bąkiewicz i jego ruch ROG kontynuują swoją działalność. 30 grudnia symbolicznie wbili słup graniczny do Nysy Łużyckiej na granicy z Niemcami.
„To był jasny komunikat: STOP dyktatowi Berlina!” oświadczył Bąkiewicz. „Niemcy nie będą nam pluć w twarz!”
Tego na granicy jeszcze nie było!
Dziś przeprowadziliśmy akcję na granicy z Niemcami. Wzorem Bolesława Chrobrego wbiliśmy symboliczny słup graniczny na Nysie Łużyckiej.
To był jasny komunikat: STOP dyktatowi Berlina! 🛑
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! 🇵🇱
________… pic.twitter.com/uoq2E4q5QF— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) 30 grudnia 2025 r
Niemiecka polityka zawracania do Polski migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę, wywołała w zeszłym roku kontrowersje, mimo że jest to wieloletnia praktyka, która miała miejsce także za czasów rządów PiS.
W odpowiedzi na rosnącą presję polityczną i społeczną rząd w lipcu zapowiedział przywrócenie kontroli na granicach z Niemcami i Litwą, próbując zapobiec nielegalnemu przepływowi migrantów. Środki te pozostają w mocy.