Lider ruchu „obrona polskiej granicy” przed niemieckimi transferami migrantów stanie przed sądem

2026-01-04

Nacjonalistyczny przywódca samozwańczego Ruchu Obrony Granicznej (ROG), który powstał w zeszłym roku, aby sprzeciwić się niemieckiej polityce odsyłania migrantów, którzy nielegalnie przedostali się z Polski, ma stanąć przed sądem.

Prokuratorzy postawili Robertowi Bąkiewiczowi zarzuty karne, w tym znieważenie polskich funkcjonariuszy granicznych oraz nawoływanie do nienawiści wobec Niemców i imigrantów. Jeśli zostanie skazany, może mu grozić do trzech lat więzienia.

Bąkiewicz był niegdyś przywódcą Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), prominentnej grupy skrajnie prawicowej i głównym organizatorem corocznego nacjonalistycznego Marszu Niepodległości w Warszawie.

Po opuszczeniu ONR, w wyborach parlamentarnych w 2023 r. wystartował z listy narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która wówczas była partią rządzącą w Polsce, a obecnie jest jej główną opozycją.

PiS wybrało Bąkiewicza na kandydata pomimo jego wyroku skazującego na początku tego roku za fizyczną napaść na protestującą aborcję. Później został częściowo ułaskawiony za tę zbrodnię przez zrzeszonego w PiS prezydenta Andrzeja Dudę.

W zeszłym roku Bąkiewicz utworzył ROG, którego członkowie patrolowali zachodnią granicę Polski z Niemcami, starając się zapobiec powrotom migrantów. Popierało ją i promowało wielu działaczy PiS. Rząd stwierdził jednak, że takie grupy samozwańczych utrudniają pracę funkcjonariuszy straży granicznej.

We wtorek w tym tygodniu prokuratorzy w Gorzowie Wielkopolskim w zachodniej Polsce ogłosili, że Bąkiewiczowi postawiono zarzuty, co oznacza, że ​​stanie przed sądem.

Pierwszy z zarzutów, jaki mu postawiono, dotyczy incydentu, w wyniku którego znieważył czterech funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej na przejściu granicznym z Niemcami w miejscowości Słubice. Prokuratorzy twierdzą, że Bąkiewicz „nazwał ich zdrajcami”, stwierdził, że „nie mają honoru” i „hańbią polski mundur”.

Znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem jego obowiązków jest w Polsce przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do roku.

Drugi i trzeci zarzut stawiany Bąkiewiczowi dotyczy zniesławienia, w związku z udostępnianiem przez niego w mediach społecznościowych zdjęć i wypowiedzi, w tym oskarżania określonych grup osób o „wyprzedanie i zdradę Polski”.

Wreszcie zostaje oskarżony podżeganie nienawiść wynikającą z różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych w serii wpisów na platformie społecznościowej X oraz wypowiedzi w wywiadach na YouTube, które według prokuratorów „wzbudziły i nasiliły poczucie niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej i imigrantów”.

Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat trzech. W swoim oświadczeniu prokuratorzy stwierdzili, że Bąkiewicz nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu przestępstw i skorzystał z prawa do zachowania milczenia.

Jednak w rozmowie z konserwatywnym portalem informacyjnym Niezależna Bąkiewicz oświadczył, że działania prokuratorów wobec niego stanowią akt „zemsty politycznej”.

„Widzą, że obudziliśmy miliony Polaków w kwestii oporu wobec masowej migracji i mam nadzieję, że ten opór będzie jeszcze silniejszy” – kontynuował. „Te fałszywe oskarżenia, cała hipokryzja prokuratorów i współpracujących z nimi przestępców zostaną osądzone i ukarane. Nie boimy się.”

Tymczasem Bąkiewicz i jego ruch ROG kontynuują swoją działalność. 30 grudnia symbolicznie wbili słup graniczny do Nysy Łużyckiej na granicy z Niemcami.

„To był jasny komunikat: STOP dyktatowi Berlina!” oświadczył Bąkiewicz. „Niemcy nie będą nam pluć w twarz!”

Niemiecka polityka zawracania do Polski migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę, wywołała w zeszłym roku kontrowersje, mimo że jest to wieloletnia praktyka, która miała miejsce także za czasów rządów PiS.

W odpowiedzi na rosnącą presję polityczną i społeczną rząd w lipcu zapowiedział przywrócenie kontroli na granicach z Niemcami i Litwą, próbując zapobiec nielegalnemu przepływowi migrantów. Środki te pozostają w mocy.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.