Polski premier Donald Tusk potępił jako „idiotów lub zdrajców” tych z prawicowej opozycji, którzy świętowali zwycięstwo skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w niedzielnych wyborach stanowych. Jednak reakcja polskiej prawicy na wynik wyborów jest jak dotąd stosunkowo stonowana.
Wielu Polaków z niepokojem obserwuje rozwój AfD w związku z próbami bagatelizowania przez tę partię znaczenia nazistowskiej historii Niemiec i jej sympatii wobec Rosji.
W tylko Polsce idioci albo zdrajcy mogą być umieszczeni z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS.
— Donald Tusk (@donaldtusk) 6 września 2026 r
W niedzielnych wyborach we wschodnich Niemczech, w Saksonii-Anhalt, AfD zajęła pierwsze miejsce ze znaczną przewagą, a wstępne wyniki dały jej około 44% głosów. Na drugim miejscu pozostaje centroprawicowa Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) kanclerza federalnego Friedricha Merza, uzyskując około 17%.
Zwycięstwo jest kontynuacją niedawnego wzrostu popularności AfD, która zajęła także pierwsze miejsce w wyborach stanowych w Turyngii w 2024 r. z 33% głosów i drugie w wyborach federalnych w 2025 r. z 21%, co czyni ją główną partią krajowej opozycji.
Ostatni wynik AfD z zadowoleniem przyjęła część przedstawicieli polskiej prawicowej i skrajnie prawicowej opozycji. „Niemcy się budzą” – napisał na Twitterze Jacek Wilk, były poseł na Sejm RP należący do radykalnie prawicowej partii Konfederacja Korony Polskiej (KKP).
Wg tej prognozy AfD brakuje już tylko 3 miejsc do samodzielnej większości Landtagu Saksonii-Anhalt.
Niemcy się budzą. https://t.co/oHUIkYV1aQ
— Jacek Wilk (@JacekWilkPL) 6 września 2026
Zdzisław Krasnodębski, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z ramienia narodowo-konserwatywnej partii opozycyjnej Prawo i Sprawiedliwość (PiS), określił wybory w Saksonii-Anhalt jako „wielkie święto demokracji”, wskazując na niemal 80% frekwencję.
Krasnodębski wezwał ministra-prezydenta państwa niemieckiego Svena Schulze z CDU, aby „zakończył antydemokratyczny «firewall» (Brandmauera)”, zgodnie z którą główne partie niemieckie odmawiają utworzenia administracji z AfD.
Jednak inne osobistości PiS wyraziły zaniepokojenie zwycięstwem AfD, w tym była minister edukacji i obecna europosłanka Anna Zalewska, która stwierdziła, że „AfD stanowi potężne zagrożenie dla europejskich wartości i współpracy polsko-niemieckiej”.
Sven Schulze ist ein besonnener, konserwatywny polityk (den ich persönlich aus dem Europäischen Parlament kenne). Er sollte einer Koalition mit der angeblich demokratischen, postkommunistischen „Linken” nicht zustimmen.
Er sollte vielmehr mit Merz’ Politik der… https://t.co/10rtEnO4yN— ZdzisławKrasnodębski (@ZdzKrasnodebski) 6 września 2026
W niedzielny wieczór Tusk komentował także w mediach społecznościowych. „W Polsce z triumfu AfD w Niemczech mogą się cieszyć tylko idioci lub zdrajcy. Sporo ich zgromadziło się w Konfederacji i PiS” – napisał. Konfederacja to kolejna skrajnie prawicowa grupa opozycyjna.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, wywodzący się z centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska, nazwał świętujących zwycięstwo AfD w Polsce „współczesną Targowicą” – nawiązując do grupy XVIII-wiecznej polskiej szlachty, która sprzymierzyła się z Rosją przeciwko polskiej sprawie narodowej i jest symbolem zdrady.
Inna minister rządu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, liderka koalicyjnej koalicji KO Polska 2050 (Polska 2050), zwróciła uwagę na fakt, że jedna z dwóch partii tworzących Konfederację jest sprzymierzona z AfD w Parlamencie Europejskim.
„Neofaszyści sprzymierzeni z Rosją wygrali wybory w Saksonii (sic!)” – napisała, błędnie nazywając państwo niemieckie.Dla polskich patriotów była to porażka wartości naszego świata. Dla Mentzena i połowy Konfederacji było to zwycięstwo sojusznika.
Sławomir Mentzel jest liderem partii Nowa Nadzieja, tworzącej jedną z dwóch głównych frakcji w Konfederacji i zasiadającej obok AfD w grupie Europa Suwerennych Narodów. W chwili pisania tego tekstu Mentzen nie skomentował wyniku wyborów w Saksonii-Anhalt.
Wielu mieszkańców Polski, kraju, który ogromnie ucierpiał pod okupacją hitlerowsko-niemiecką podczas drugiej wojny światowej, z niepokojem obserwuje rozwój AfD. Niektórzy czołowi przedstawiciele AfD starali się bagatelizować znaczenie epoki nazistowskiej.
Kiedy w 2025 roku niemiecki parlament zatwierdził projekt pomnika w Berlinie ku czci polskich ofiar II wojny światowej, AfD jako jedyna partia nie głosowała za przyjęciem tej propozycji.
W zeszłym roku Tusk skrytykował także wypowiedzi miliardera Elona Muska na wiecu wyborczym AfD, podczas którego nawoływał Niemców, aby „wyszli poza” swoją winę za zbrodnie nazistowskie. Polski premier nazwał je „złowieszczymi”, zwłaszcza że doręczono je na kilka godzin przed rocznicą wyzwolenia Auschwitz.
Niemiecki parlament przyjął wniosek wzywający rząd do ustanowienia w Berlinie stałego pomnika ku czci polskich ofiar okupacji niemiecko-hiszpańskiej.
Rozwiązanie to poparły wszystkie partie oprócz skrajnie prawicowej AfD https://t.co/8dk0ZSpmjJ
Sympatia AfD i powiązania z Rosją budzą w Polsce dalsze zaniepokojenie. W zeszłym roku współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla powiedział, że „nie widzi żadnego obecnego zagrożenia dla Niemiec ze strony Rosji” i że tak naprawdę „Polska może być zagrożeniem także dla nas”.
W tym roku inna wysoka rangą działaczka AfD, Kay Gottschalk, wezwała, aby Polska zapłaciła swojemu krajowi 1,3 miliarda euro w ramach odszkodowań za „współudział” w sabotażu gazociągów Nord Stream, którymi niegdyś transportowano rosyjski gaz do Niemiec przez Morze Bałtyckie, ale które zostały uszkodzone w wyniku eksplozji w 2022 r.
W niedzielny wieczór, w odpowiedzi na najnowszy wpis Tuska w mediach społecznościowych, eurodeputowany AfD Tomasz Froelich, posiadający obywatelstwo niemieckie i polskie, napisał: „Panie Tusku, zjedz snickersa!” – nawiązanie do kampanii reklamowej tabliczki czekolady sugerującej, że należy ją zjeść, gdy trzeba się uspokoić.
Panie Tusk, zjedz Snickersa! 🥂 https://t.co/J3ieC5Emvy
— Tomasz Froelich (@TomaszFroelich) 6 września 2026