Opozycja żąda od Polski opuszczenia unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji

2026-03-16

Główna prawicowa partia opozycyjna, Prawo i Sprawiedliwość (PiS), zażądała od rządu rozpoczęcia procesu wycofywania kraju z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS).

PiS twierdzi, że ETS, wprowadzony w 2005 roku system ograniczania emisji i handlu, w ramach którego zanieczyszczający płacą za emisję dwutlenku węgla, jest szczególnie uciążliwy dla Polski, która w dużym stopniu opiera się na węglu. Partia wskazuje także na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niezgodność polityki klimatycznej UE z polską konstytucją.

Rząd zauważa jednak, że jako że ETS jest częścią prawa UE, niezastosowanie się do systemu oznaczałoby dla Polski wysokie kary. Jedynym innym sposobem uniknięcia tego byłoby całkowite opuszczenie UE, o co rząd oskarża PiS.

Na konferencji prasowej w poniedziałek rano przed elektrownią węglową Żerań w północnej Warszawie Przemysław Czarnek, wybrany niedawno przez PiS na kandydata na premiera w przyszłorocznych wyborach, zapowiedział, że jego partia złoży dziś do parlamentu uchwałę w sprawie ETS.

Dokument dałby premierowi Donaldowi Tuskowi 14 dni na przedstawienie planu wyjścia Polski z systemu emisji. „Precz z ETS, precz z tym brukselskim oszustwem” – zadeklarował Czarnek.

Przywołał najnowsze dane Eurostatu, unijnej agencji statystycznej, z których wynika, że ​​w pierwszej połowie 2025 r. ceny energii elektrycznej w Polsce wzrosły o 20 proc. rok do roku. Był to trzeci najwyższy wzrost wśród wszystkich krajów członkowskich.

Te same dane pokazały także, że porównując ceny energii elektrycznej do kosztów życia (tzw. standard siły nabywczej, PPS), Polska zajmuje drugą najdroższą siłę spośród wszystkich krajów członkowskich.

Wyjście z ETS i związanych z nim dodatkowych opłat „obniżyłoby rachunki za energię o kilkadziesiąt procent” – stwierdził Czarnek, zauważając, że system handlu uprawnieniami do emisji jest dla Polski szczególnie duży, ponieważ kraj ten ponad połowę swojej energii elektrycznej generuje z węgla, co stanowi zdecydowanie najwyższy odsetek w UE.

„To niedopuszczalne, aby Polacy byli bankomatem dla absurdalnej lewicowej polityki klimatycznej UE. Stop ekoterroryzmowi w UE” – zadeklarował Czarnek, który chce, aby Polska w dalszym ciągu opierała się na węglu.

Jako dodatkowe uzasadnienie Czarnek podał także ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego (TK), który uznał, że unijne regulacje energetyczno-klimatyczne, w tym ETS, są niezgodne z polską konstytucją i naruszają suwerenność narodową.

Rząd uważa jednak TK w jej obecnym kształcie za nielegalną i ignoruje jej orzeczenia, gdyż w jej skład wchodzą sędziowie nielegalnie powołani przez PiS za czasów władzy tej partii. Powszechnie uważa się, że Trybunał znajduje się pod politycznym wpływem PiS.

Rząd nie odpowiedział jeszcze na uchwałę PiS, która niemal na pewno nie zostanie zatwierdzona przez parlament, w którym koalicja rządząca ma większość.

Jednak ministrowie już wcześniej odpowiedzieli na krytykę PiS dotyczącą ETS, zauważając, że Polska wraz z kilkoma innymi krajami członkowskimi forsuje reformę systemu, która uelastyczniłaby jego warunki i zmniejszyła koszty.

Na początku tego miesiąca minister energii Miłosz Motyka powiedział serwisowi finansowemu Money.pl, że cel UE, jakim jest redukcja emisji o 90% do 2024 r., „jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia dla Polski”, ponieważ do czasu uruchomienia pierwszych elektrowni jądrowych będzie ona nadal potrzebować elektrowni gazowych i węglowych.

Motyka stwierdził, że „UE rozpoczęła już dyskusję na temat zmian w systemie ETS”, w dużej mierze na polecenie państw członkowskich z Europy Środkowo-Wschodniej. „Korekta polityki jest bardzo prawdopodobna” – dodał.

W zeszłym tygodniu minister klimatu Paulina Hennig-Kloska powiedziała także Polskiej Agencji Prasowej (PAP), że rząd pracuje nad „zmianą polityki europejskiej tak, aby lepiej odpowiadała naszym potrzebom”, w tym „zmniejszeniem wpływu (ETS) na rachunki za (prąd)”.

Tymczasem wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta zauważa, że ​​nie ma prawnej możliwości wyjścia z ETS. Jeżeli Polska przestałaby przestrzegać systemu, UE wszcząłaby postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakładałby kary pieniężne do czasu, aż Polska zastosuje się do tego systemu.

Jedynym innym sposobem uniknięcia ETS byłoby całkowite opuszczenie UE, tzw. Polexit. „Wyjście Polski z ETS oznacza wyjście Polski z UE” – ostrzega Hennig-Kloska.

Koalicja rządząca w Polsce przekonywała ostatnio, że w istocie do tego dąży PiS oraz inne partie prawicowej i skrajnie prawicowej opozycji.

„Dziś nikt nie może mieć wątpliwości, że nadchodzące wybory zadecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie i kto będzie chciał nas z niej wyprowadzić” – napisał w sobotę Tusk. „Musimy wspólnie powstrzymać politycznych szaleńców”.

PiS zaprzecza jednak, że właśnie tego chce. Na konferencji prasowej w poniedziałek rano Czarnek powiedział, że Tusk chciał zastraszyć Polaków ideą „wyimaginowanego polexitu”.

Tak naprawdę PiS chce, aby Polska pozostała w bloku, ale aby UE „służyła polskim interesom” – stwierdził Czarnek. Natomiast działania Tuska „leżą w interesie Niemiec” – dodał.

Anna Kowalski
Anna Kowalski
Jestem redaktorką naczelną Ukiel Magazine i od lat zajmuję się dziennikarstwem. W swojej pracy stawiam na rzetelność, przejrzystość i najwyższą jakość publikacji. Wierzę, że media powinny nie tylko informować, ale także inspirować do refleksji i dialogu.