Większość rządu w parlamencie zatwierdziła projekt ustawy uznającej język śląski – którym mówi się na historycznym obszarze Śląska w południowo-zachodniej Polsce – za oficjalny język regionalny.
Niewykluczone jednak, że prezydent Karol Nawrocki – powiązany z prawicową opozycją, która głosowała przeciwko ustawie – zawetuje ustawę, podobnie jak jego poprzednik Andrzej Duda w 2024 r. Duda przekonywał, że śląski to dialekt, a nie język, i jego uznanie może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu.
W najnowszym spisie powszechnym około 460 000 mieszkańców Polski stwierdziło, że w domu używa śląskiego jako głównego języka. To znacznie więcej niż 87 600 osób posługujących się językiem kaszubskim, językiem ojczystym północnej Polski, który jest obecnie jedynym uznanym językiem regionalnym w kraju.
Takie oficjalne uznanie pozwala na nauczanie języka w szkołach i używanie go w administracji samorządowej w gminach, w których w ostatnim spisie powszechnym co najmniej 20% ludności zadeklarowało, że się nim posługuje. Zapewnia również dodatkowe fundusze na zachowanie języka.
W piątkowym głosowaniu w Sejmie, potężniejszej izbie niższej parlamentu, ustawę poparła większość 244 posłów. Wyszli niemal w całości z koalicji rządzącej premiera Donalda Tuska, która rozciąga się od lewicy do centroprawicy.
196 głosów przeciw ustawie pochodziło od prawicowej opozycji, składającej się z narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), skrajnie prawicowej Konfederacji (Konfederacja) i kilku mniejszych frakcji.

„Uznanie śląskiego za język regionalny nie jest gestem symbolicznym czy politycznym – to akt sprawiedliwości, konsekwencji i szacunku dla faktów” – oświadczyła Danuta Jazłowiecka, posłanka centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska, pochodząca ze Śląska i reprezentująca w Sejmie śląski okręg.
„Uznanie Ślązaka nie zagraża jedności państwa” – dodała. „Wręcz przeciwnie, wzmacnia ją, pokazując, że republika jest wspólnotą otwartą, szanującą swoje wewnętrzne bogactwo i różnorodność”.
Witold Tumanowicz z Konfederacji stwierdził jednak, że „śląski jest gałęzią języka polskiego, naturalnym elementem jego bogactwa, a nie całością, którą należy sztucznie wyodrębnić decyzją administracyjną”.
„Biurokraci lingwistyczni chcą regulować mowę ludzi, tworzyć nowe komisje, zmieniać prawa i nakładać kolejne obowiązki. Ale po co?” zapytał.
Do Tłumacza Google dodano język śląski, którym mówi się w południowo-zachodniej Polsce.
Decyzja zapadła wkrótce po zawetowaniu przez polskiego prezydenta ustawy uznającej język śląski za język. Mówi, że tak naprawdę jest to dialekt języka polskiego https://t.co/mXhmFgbchU
Ustawa trafia teraz do Senatu wyższej izby, w którym rząd również ma większość i który i tak może jedynie opóźnić przyjęcie ustawy, a nie ją zablokować. Jeśli zostanie zaakceptowany przez parlament, trafi następnie na biurko prezydenta Nawrockiego, wybranego w zeszłym roku przy poparciu PiS.
Kiedy w 2024 roku koalicja Tuska przyjęła wcześniejszą ustawę uznającą język śląski, została ona zawetowana przez prezydenta Dudę z ramienia PiS, który stwierdził, że jest to „etnolekt” niespełniający kryteriów języka określonych w ustawie z 2005 roku regulującej uznane mniejszości etniczne w Polsce i języki regionalne.
Duda wyraził także obawę, że uznanie śląskiego za język regionalny mogłoby „spowodować podobne oczekiwania wśród przedstawicieli innych grup regionalnych, którzy chcą kultywować swój lokalny język”.
Na koniec prezydent przywołał także obawy dotyczące bezpieczeństwa narodowego w związku z „aktualną sytuacją społeczną i geopolityczną… związaną z wojną toczącą się na wschodniej granicy”. W takim momencie należy „szczególnie dbać o zachowanie tożsamości narodowej”, w tym „kultywować język ojczysty”.
Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustawy uznającej język śląski za język ponownie wywołała debatę pozornie językową, ale w jej centrum leży walka o kulturę, tożsamość, a dla niektórych także integralność samego państwa polskiego https://t.co/HNgQ2436G7
Ani Nawrocki, ani jego biuro nie skomentowali na razie, jaka może być jego decyzja. Biorąc jednak pod uwagę głosowanie jego prawicowych sojuszników w parlamencie i wcześniejsze weto Dudy, wydaje się prawdopodobne, że Nawrocki odmówi podpisania ustawy.
W październiku Nawrocki zawetował ustawę, która uznałaby wymysorys, którym w jednym małym polskim miasteczku posługuje się mniej niż 100 osób, za oficjalny język regionalny. Przytoczył wątpliwości lingwistów co do tego, czy wimysorys jest językiem, czy etnolektem.
Weto prezydenta może zostać odrzucone jedynie większością trzech piątych głosów w Sejmie, co w przypadku śląskiej ustawy językowej byłoby niemożliwe, gdyż koalicja rządząca dysponuje w parlamencie jedynie niewielką większością.
Prezydent @NawrockiKn zawetował ustawę, która uznałaby wymysorys, którym mówi się w jednym, małym polskim miasteczku, za oficjalny język regionalny.
W ostatnim spisie powszechnym w Polsce zaledwie dziesięć osób zarejestrowało się, że w domu mówią w języku wimysorys https://t.co/Xj8nG01twH
Źródło głównego zdjęcia: Kris Duda/Flickr (na licencji CC BY 2.0)